Państwo umorzy 23,4 mld zł długów

Wiktor Krzyżanowski
24-07-2002, 00:00

Umorzenie zobowiązań publicznoprawnych, wakacje podatkowe dla nowych i małych firm oraz zmiany w opodatkowaniu banków to propozycje Grzegorza Kołodki, ministra finansów, które rząd przyjął i skierował do prac w Sejmie. Program ma pomóc rodzimym firmom, ale może zaszkodzić budżetowi.

Zgodnie z zapowiedziami Grzegorz Kołodko, wicepremier i minister finansów, przedstawił wczoraj rządowi elementy strategii pomocy przedsiębiorstwom. Gabinet Leszka Millera program poparł i skierował do prac w Sejmie.

Głównym punktem programu jest ustawa o restrukturyzacji niektórych należności publicznoprawnych od przedsiębiorców. Zakłada ona, że w zamian za opłatę restrukturyzacyjną firmom, które zalegają z płatnościami publicznoprawnymi długi będą darowane. Restrukturyzacja dotyczyć ma zobowiązań z tytułu podatków (dochodowego, VAT, akcyzy i innych, wcześniej zniesionych) oraz cła i wypłat z zysku. Mowa tu o około 12,4 mld zł, które firmy są winne budżetowi.

Darowane będą też inne zobowiązania przedsiębiorców, m.in. z tytułu składek na ZUS czy fundusze celowe (m. in. Fundusz Pracy) jednak tylko w części płaconej przez pracodawcę i nie powodującej straty pracownika. Chodzi tu m.in. o wpłaty na fundusze emerytalne, które nie będą umorzone.

Z obliczeń rządu wynika, że umorzenia dotyczyć będą długów wartości około 23,4 mld zł. Rząd argumentuje, że nie ma szans na egzekucję tych należności. Jednak ich darowanie kiedyś musi zostać ujęte w budżecie i bilansie ZUS.

— Wcześniej czy później kwoty te trzeba będzie pokryć z podatków bieżących. Niedobór w kasie ZUS przełoży się na OFE, którym zakład nie odprowadzi składek. Na tym stracimy wszyscy podwójnie. Najpierw nasze pieniądze nie trafią tam, gdzie powinny, a później i tak zapłacimy za to z przyszłych podatków — ostrzega Mirosław Gronicki, główny ekonomista BIG BG.

Resort finansów nie był w stanie oszacować dokładnych skutków budżetowych tych rozwiązań.

— Nie jestem wróżbitą. Wiem, że budżet nie zamierza na zmianach zarabiać — mówi jedynie Irena Ożóg.

Marnym pocieszeniem jest wprowadzana przez rząd opłata restrukturyzacyjna. Miałyby ją wnosić firmy, którym darowano długi wobec skarbu państwa. Ma ona wynieść 15 proc. kwoty zadłużenia. Jej wpłata jest warunkiem — obok regulowania bieżących zobowiązań — darowania długów. Rząd zakłada jednak, że firmy z sektorów objętych ustawową restrukturyzacją będą mogły wnosić opłatę wysokości tylko 1,5 proc. zadłużenia.

Rząd ma nadzieję, że wpływy z tytułu opłaty restrukturyzacyjnej dadzą 1,9 mld zł budżetowi i 1,7 mld zł ZUS.

— W rzeczywistości jest to uśmiech rządu do dużych firm, które nie są dostarczycielami pieniędzy netto do budżetu. Umorzenia będą dotyczyć sektorów służbowych. O ile można jeszcze zgodzić się z pomocą dla zbrojeniówki, to sektory schyłkowe nie powinny być sztucznie podtrzymywane — krytykuje Mirosław Gronicki.

Część przychodów z opłaty restrukturyzacyjnej — według rządu 1 mld zł — skonsumowałby też od razu program wakacji podatkowych dla nowych i małych firm. Rząd chce, by przedsiębiorcy, którzy po wejściu zmian w życie założą firmę i będą zatrudniali minimum 5 osób, w drugim roku działalności, nie musieli płacić zaliczek na podatek dochodowy. Uzyskany w ten sposób kredyt spłacaliby przez kolejnych pięć lat. Wcześniej — w ramach pobudzania przedsiębiorczości — rząd proponował, by uwalniać od obowiązku podatkowego firmy rozpoczynające działalność. Analitycy ostrzegali jednak, że mogłoby to doprowadzić do masowej likwidacji istniejących firm i zakładania nowych w celu unikania opodatkowania. Dlatego rząd zmienił zdanie.

— Propozycje rządu zmierzają do tego, by podatnik rozpoczynający działalność gospodarczą w pierwszym roku wpłacał zaliczki na podatek, a potem w drugim roku korzystał z kredytu podatkowego — mówi Irena Ożóg.

Ostatnia propozycja rządu dotyczy pomocy bankom. Grzegorz Kołodko proponuje, by umożliwić im zaliczanie rezerw na wątpliwe i stracone kredyty do kosztów, a więc odliczanie od podstawy opodatkowania. Ma to zmniejszyć obciążenia podatkowe banków oraz przychody budżetu na kwotę około 300 mln zł.

Rząd chce jednak, żeby banki, które skorzystają z tego rozwiązania, godziły się na finansowanie firm wdrażających programy naprawcze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Krzyżanowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emerytury / Państwo umorzy 23,4 mld zł długów