Państwowa Polfa idzie na wojnę z rakiem

Marcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2021-06-22 17:26

Tarchomińskie Zakłady Farmaceutyczne Polfa oficjalnie ruszyły z wartą 450 mln zł inwestycją w centrum rozwoju i produkcji leków onkologicznych. Na początek wyprodukują leki generyczne.

Przeczytaj i dowiedz się:

  • dlaczego Polfa Tarchomin inwestuje w centrum badań i produkcji leków onkologicznych
  • co konkretnie będzie produkowane w nowej fabryce
  • jak państwowa spółka sfinansuje inwestycję
  • ile zarobiła na pandemicznej sprzedaży płynów i maseczek
  • co dzieje się z projektem szczepionek na covid

Po okresie prywatyzacji w rękach państwa pozostała już tylko jedna Polfa, czyli duża firma zajmująca się produkcją leków. To Polfa Tarchomin, nadzorowana przez Ministerstwo Aktywów Państwowych. Spółka dostała duży zastrzyk kapitału od państwa i postanowiła go wykorzystać, by postawić nowoczesne centrum rozwoju i produkcji leków onkologicznych. We wtorek z duża pompą — i w asyście dostojników państwowych — uroczyście wmurowano kamień węgielny pod jego budowę.

— To przełomowa inwestycja w naszym kraju. Nie da się wycenić tego, jak produkowane tu leki przyczynią się do ratowania ludzkiego życia — mówił przy tej okazji prezydent Andrzej Duda.

Wycenić natomiast da się koszty inwestycji.

— Nowe centrum rozwoju i produkcji leków onkologicznych ruszy w połowie 2023 r. Będą w nim wytwarzane leki, których do tej pory w Polsce nie produkowano, co z jednej strony zabezpieczy potrzeby pacjentów, a z drugiej wprost przełoży się na wartość naszej spółki i jej zyski. Całkowity koszt inwestycji to około 450 mln zł. Jesteśmy właśnie w trakcie przetargów, przed nami jeszcze wybór generalnego wykonawcy, do czego powinno dojść we wrześniu — mówi w rozmowie z „PB” Jarosław Król, prezes Tarchomińskich Zakładów Farmaceutycznych Polfa (TZF).

Państwowy przyczółek:
Państwowy przyczółek:
Tarchomińskie Zakłady Farmaceutyczne Polfa, którymi kieruje Jarosław Król, w 93 proc. należą do skarbu państwa. Zatrudniająca blisko 900 osób firma produkuje w Warszawie m.in. antybiotyki, insulinę i leki dermatologiczne, ale dzięki nowej inwestycji zamierza wejść w bardziej zaawansowane terapie.
Marek Wiśniewski

Generyczny początek

Podstawowa działalność TZF to obecnie produkcja antybiotyków, leków dermatologicznych oraz działających na ośrodkowy układ nerwowy, a także m.in. insuliny ludzkiej. Wraz z uruchomieniem nowej fabryki katalog produktów znacznie się poszerzy.

— Rozpoczęliśmy już we współpracy z trzema firmami w Europie prace rozwojowe nad ośmioma generycznymi produktami leczniczymi, które mają być wytwarzane w nowej fabryce od momentu jej uruchomienia. Główne wskazania rozwijanych leków to białaczka, chłoniak czy nowotwory piersi, a także choroby autoimmunologiczne. Wybraliśmy leki, w przypadku których rynek nie jest zatłoczony, więc można na niego wejść z większą produkcją i zaspokoić potrzeby terapeutyczne. W perspektywie długoterminowej chcemy rozpocząć rozwój projektów innowacyjnych. Prace nad jednym już się rozpoczęły, ale przed uzyskaniem patentu nie możemy udzielić więcej informacji — mówi Małgorzata Stokrocka, dyrektor pionu badań i rozwoju, rozwoju biznesu i jakości w TZF.

Nowe centrum badawczo-produkcyjne ma też pracować na zlecenie innych firm farmaceutycznych.

— Będziemy podpisywać kontakty na badania i produkcję. Rozmowy z potencjalnymi zainteresowanymi już się rozpoczęły, by w momencie, gdy centrum zostanie oddane do użytku, jego moce były wykorzystywane w jak największym stopniu — mówi Mariusz Trojanowski, dyrektor pionu operacyjnego w TZF.

Nadzwyczajne zyski

Spółka częściowo sfinansuje inwestycję dzięki państwowemu dokapitalizowaniu — 200 mln zł, do którego doszło jeszcze przed wybuchem pandemii, na przełomie lat 2019/2020.

— Zakładamy też, że zaciągniemy kredyt na około 85 mln zł, choć kwota może być mniejsza, jeśli sfinalizujemy sprzedaż części nieruchomości przy zakładach. Poza tym będziemy się finansować z zysków, zwłaszcza nadzwyczajnych, związanych z pandemią — mówi Jarosław Król.

W 2019 r. państwowa Polfa miała 236 mln zł przychodów i 34 mln zł czystego zysku, który w dużej mierze wynikał ze sprzedaży nieruchomości na potrzeby programu Mieszkanie+. W ubiegłym roku było znacznie lepiej — przychody sięgnęły 640 mln zł, a zysk netto wyniósł 120 mln zł.

— Lwia część tego zysku to zasługa sprzedaży płynów dezynfekcyjnych, dyspenserów czy maseczek. Ta działalność w ubiegłym roku przyniosła nam 370 mln zł. Podstawowa sprzedaż w czasie pandemii ucierpiała — niższa była zwłaszcza sprzedaż antybiotyków, bo ze względu na lockdowny nie mieliśmy dużego sezonu grypowego i w znacznie mniejszym stopniu przepisywano antybiotyki pacjentom z powikłaniami pogrypowymi — mówi Jarosław Król.

Powrót do normalności

Spółka nadal liczy na nadzwyczajne zyski, ale już w znacznie mniejszej skali.

— Popyt spada, a podaż znacznie wzrosła, więc ceny ledwo pokrywają koszty. Założyliśmy, że w tym roku będziemy mieli 10 mln zł przychodów ze sprzedaży maseczek i drugie tyle z płynów dezynfekcyjnych. Z maseczek już osiągnęliśmy ten próg, ale ceny płynów są obecnie takie, że w praktyce przestaliśmy je sprzedawać. Czekamy na oczyszczenie rynku i wyjście z niego mniejszych, korzystających z okazji producentów, którzy mocno zaniżyli ceny — mówi prezes TZF.

Tymczasem w sprawie ewentualnej produkcji szczepionek na covid w zakładach Polfy — a właściwie ostatniego etapu dozowania w ampułkach substancji czynnych, wyprodukowanych przez inne firmy — na razie nie ma nowych informacji. Przypomnijmy, że w lutym Jacek Sasin, minister aktywów państwowych, mówił, że rozlewanie szczepionek w zakładach TZF może ruszyć w tym roku dzięki ampułkarni, która powstała kosztem 40 mln zł.

— Ampułkarnię sfinansowaliśmy z kapitałów własnych własnych, a decyzja zapadła bez związku ze szczepionką, bo po prostu jest nam ona potrzebna do własnej produkcji. Potencjalnie nasza ampułkarnia może być wykorzystana do rozdozowania szczepionek, ale należy podkreślić, że jest to ostatni etap ich produkcji. Kontynuujemy rozmowy z partnerami zewnętrznymi w tej sprawie — mówi Jarosław Król.