Na placu boju zostało już tylko dwóch konkurentów, których szanse ocenia się prawie tak samo. Prawie...
Dzisiaj poznamy nazwisko nowego prezesa PKO BP. Z naszych informacji wynika, że na placu boju zostało już tylko dwóch kandydatów. Nie ma wśród nich Wojciecha Papieraka, p.o. prezesa. Do niedawna był jednym z najpoważniejszych kandydatów na wakujące stanowisko, cieszącym się dużym poparciem poprzedniej rady nadzorczej. Tyle że tamtej rady już nie ma. Na dodatek kilka dni temu do wielu prominentnych osób w państwie — ministra skarbu, premiera, prezydenta, a także ABW i NIK — trafił anonim podpisany "pracownicy banku", szkalujący Wojciecha Papieraka jako "żołnierza Sławomira Lachowskiego" w PKO BP. Zbieżność z terminem przesłuchań kandydatów nie wydaje się przypadkowa.
Wiceprezesi nie teraz
Z anonimem czy bez szanse p.o. prezesa na najważniejszą posadę w banku i tak wydają się zerowe. Nie ze względów merytorycznych, lecz z powodu braku politycznego poparcia. Z tego też powodu ze stawki może odpaść kolejny poważny kandydat.
— Z udziału w konkursie prawdopodobnie zrezygnuje Jacek Obłękowski, wiceprezes Fortis Banku — mówi jeden z naszych informatorów.
Większych szans nie ma też Michał Szczurek, były wiceprezes ING Bank Śląski, jak też Mariusz Karpiński, który przez lata kierował GE Money Bank Polska.
Na posadę w banku nie ma też co liczyć Janusz Wojtas, który aplikował na posadę wiceprezesa ds. inwestycyjnych banku. O stanowisko w kierownictwie PKO BP ubiega się już kolejny raz. W ubiegłym roku wygrał konkurs, ale wręczenia nominacji odmówił mu Jerzy Pruski, ówczesny prezes. Tym razem do zarządu też nie wejdzie. Podobnie jak pozostali kandydaci ubiegający się o stanowisko wiceprezesa.
— Prawdopodobnie nikt nie zostanie wybrany. Rada zostawi decyzję o obsadzie nowemu prezesowi. Jeśli tak się stanie, to do wymiany pójdą pozostali członkowie zarządu — mówi jeden z naszych rozmówców.
Ważne plecy
Kto będzie dobierał sobie współpracowników? W rozgrywce o najwyższe stanowisko liczą się już tylko Piotr Kamiński, prezes Banku Pocztowego, oraz Zbigniew Jagiełło, szef Pioneer Pekao TFI. Szanse obu ocenia się pół na pół, choć w ostatnich dniach szala przechyliła się nieco na stronę pierwszego konkurenta. Kilka dni temu wydawało się, że murowanym kandydatem jest Zbigniew Jagiełło. W połowie ubiegłego tygodnia miało się odbyć spotkanie u wicepremiera Grzegorza Schetyny, prominentnego polityka PO, na którym zapadła decyzja o namaszczeniu go na najważniejsze stanowisko w PKO BP.
— Problem jednak w tym, i to poważny, że prezes Jagiełło nigdy nie pracował w banku — mówi jeden z naszych rozmówców.
W związku z tym wczoraj szanse Piotra Kamińskiego oceniano jak 6 do 4. Prezes Pocztowego ma mocne plecy. To podobno Adam Leszkiewicz, wiceminister skarbu.
— Adam Leszkiewicz zna się ze Zbigniewem Derdziukiem z pracy w Kancelarii Premiera. Sądzę, że to Derdziuk, który z kancelarii trafił do zarządu Pocztowego, polecił Piotra Kamińskiego — sugeruje osoba, która zna obu panów.
Niewykluczone jednak, że konkurs w ogóle nie zostanie rozstrzygnięty. Wtedy będzie nadal rządzić... Papierak.