Papiery bezwartościowe też dają zarobić

Ewa Bednarz
opublikowano: 2013-03-20 00:00

Pod kątem inwestycyjnym warto kupować akcje rzadkie, mimo że już nie są tanie. Te, które najczęściej trafiają na rynek, nie zmieniają cen

Tomasz Górniak, kolekcjoner i właściciel warszawskiej Galerii Akcji, przyznaje, że kolekcjonerstwo papierów wartościowych się rozwija, a rozpędu nabrało dzięki Allegro. 15 lat temu pasjonatów było kilku, dzisiaj jest ich 200-300. Są wśród nich nie tylko ludzie związani zawodowo z biznesem, ale również prawnicy, inżynierowie, brokerzy ubezpieczeniowi i lekarze. Akcje często zbierają też spadkobiercy, dla których historia dawnych firm jest historią ich rodziny. Najciekawsze egzemplarze papierów emitowanych ponad 100 lat temu są więc coraz trudniejsze do zdobycia.

NIE TYLKO PODAŻ: Na cenę starych akcji wpływ mają także ładna szata graficzna i podpisy znakomitości z przeszłości. [FOT. ARC]
NIE TYLKO PODAŻ: Na cenę starych akcji wpływ mają także ładna szata graficzna i podpisy znakomitości z przeszłości. [FOT. ARC]
None
None

— Wzrosły też ceny. 10 lat temu można było kupować najpopularniejsze papiery po 1-20 zł, dzisiaj jest od 10 do 500 zł — mówi Tomasz Górniak.

Zróżnicowane wyceny

Za 500 zł można kupić bardzo efektowną pod względem dekoracyjnym akcję Warszawskiej Spółki Akcyjnej Budowy Parowozów z 1921 r. z przepiękną lokomotywą Stevensona. Najrzadsze, takie jak akcje Współki Żeglugi Parowej na Rzekach Spławnych w Królestwie Polskim, osiągają ceny kilku tysięcy złotych. Nie wszystkie papiery drożeją równomiernie. Akcja Towarzystwa Wyrobów Zbożowych kosztowała w 2007 r. od 2,2 do 2,8 tys. zł, 3 lata później można ją było kupić za 3 tys. zł. Akcja na 1000 marek polskich Zakładów Przemysłowych „Merkury” we Lwowie w 2010 r. kosztowała 2,1 tys. zł, rok później 2,6 tys. zł. Przed rokiem można było również kupić ją za taką cenę, ale w gorszym stanie. Są też takie akcje, które w ostatnim czasie staniały, ponieważ sporo pojawiło się ich na rynku.

— Kiedyś stare papiery po babci się wyrzucało, dzisiaj wiadomo, że można je sprzedać na Allegro, choćby po 10 zł, dlatego sprzedających przybyło i rynek się powiększa — mówi Tomasz Górniak. Leszek Koziorowski, prezes Stowarzyszenia Kolekcjonerów Historycznych Papierów Wartościowych, szacuje, że rocznie pojawia się około 30 nowych papierów.

Z zamków i muzeów

Najstarsze akcje emitowane na terenach Polski pochodzą z XVIII w. Funkcjonowało wówczas kilka spółek.

— Znane są jednak papiery tylko dwóch: Kompanii Manufaktur Wełnianych założonej w 1766 r. z inicjatywy króla Stanisława Augusta oraz Manufaktury porcelany i fajansu w Korcu. Trzy akcje pierwszej, wyemitowane w 1768 r., znajdują się w zbiorach muzealnych, a jedna w rękach prywatnych. Akcje drugiej są na Wawelu — mówi Leszek Koziorowski. W tym roku opublikowano je po raz pierwszy w „Roczniku historii papierów wartościowych”, którego pierwsza edycja ukazała się w marcu tego roku. Znane są jeszcze wzory akcji Banku Polskiego. Ideę jego powołania wysunął w 1763 r. Stanisław Konarski. Po trzecim rozbiorze idea ta wygasła, ale odrodziła się w Księstwie Warszawskim i Królestwie Polskim.

— Jest też obligacja wydana przez Stanisława Augusta wyemitowana w Holandii i w języku holenderskim. Można ją dzisiaj oglądać na Zamku Królewskim w Warszawie — dodaje Leszek Koziorowski. W latach 1777-90 powstało w Polsce sześć kompanii akcyjnych. Żadna z nich nie przetrwała II rozbioru, nie zachowały się też emitowane przez nie akcje. Kolejne spółki pojawiły się dopiero w latach 20. XIX w. Znajomość ich walorów nie jest jednak duża. — Z 2,5 tys. spółek akcyjnych XXlecia międzywojennego i 25 do 30 tys. emisji, znanych jest tylko 5 tys.— mówi Leszek Koziorowski.

Papier z autografem

Zdaniem Tomasza Górniaka, warto kupować akcje z podpisami znakomitości życia gospodarczego minionych wieków, np. Leopolda Kronenberga, którego autograf widnieje na sturublowej akcji z 1861 r. Współki Żeglugi Parowej na Rzekach Spławnych w Królestwie Polskim. Ciekawa pod tym względem jest też Pożyczka Dolarowa z 1920 r. Na obligacji widnieje podpis ministra Władysława Grabskiego, a na kuponach ministra Eugeniusza Kwiatkowskiego. Leszek Koziorowski radzi kupować papiery droższe, bo są rzadsze i mają potencjał wzrostu ceny. Chętnie kupowane są również papiery w ładnej szacie graficznej.

— Samo nazwisko Mehoffera powoduje, że cena rośnie pięcio- a nawet dziesięciokrotnie — dodaje Tomasz Górniak. Projektowanymi przez niego akcjami są zainteresowani nie tylko kolekcjonerzy, ale również osoby, które wykorzystują akcje do dekoracji mieszkań i biur. Papiery polskich spółek z kapitałem belgijskim, niemieckim czy francuskim emitowane w czasach II Rzeczypospolitej kupują zagraniczni kolekcjonerzy. Coraz więcej odbywa się też licytacji. W Polsce papiery można kupować na aukcjach organizowanych przez Warszawskie Centrum Numizmatyczne.

3 PYTANIA DO LESZKA KOZIOROWSKIEGO

Ceny transakcyjne są często zawyżane

LESZEK KOZIOROWSKI, prezes Stowarzyszenia Kolekcjonerów Historycznych Papierów Wartościowych

1 Kolekcjonerzy papierów wartościowych uważają, że ich pasja jest wyjątkowa. Dlaczego?

Kolekcjoner papierów wartościowych bardzo różni się od kolekcjonera znaczków czy monet, choćby dlatego, że nie ma do dyspozycji katalogów. Staje się więc detektywem-pasjonatem, który stara się rozgryźć historię spółki, której akcje posiada. Zdarza się również tak, że najpierw odtwarza historię firmy, a później poszukuje jej akcji.

2 Co decyduje o wartości akcji?

Decyduje liczba egzemplarzy, która przetrwała do dzisiaj. Nakład nie ma znaczenia. Bardziej wartościowe są też te, które były emitowane przez spółki ważne dla historii rozwoju gospodarczego Polski. Kolekcjonerzy często cenią również walory estetyczne papierów. Wiele z nich projektowanych było przez wybitnych artystów, np. szatę graficzną akcji Pierwszej Fabryki Lokomotyw zaprojektował Józef Mehoffer. Polskie akcje na pewno pod względem graficznym są powyżej średniej krajowej, choć najładniejsze są hiszpańskie i czeskie.

3 Jakie papiery są najdroższe?

Zacytuję Ryszarda Kowalczuka, najstarszego i największego kolekcjonera papierów wartościowych, który na pytanie, za ile sprzedałby najdroższy papier w swoim zbiorze, odpowiedział: „to zależy, jak bardzo bym potrzebował pieniędzy. Te papiery są warte tyle, ile ktoś chce za nie zapłacić”, i rzucił kwotę 50 tys. zł. Łatwiej więc mówić o cenach transakcyjnych, chociaż są one często zawyżane. Najwięcej, bo po 25 tys. zł, zapłacono za akcje przedwojennej spółki Giesche i akcję Towarzystwa Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej pierwszej emisji z 1839 r. Kupił ją kolekcjoner z Rosji i na pewno przepłacił.

900 zł Za tyle można kupić 300 najpopularniejszych starych akcji.