Paradoks w Eko Holdingu

MZAT
opublikowano: 2011-09-30 00:00

Prezes przekonuje, że inwestorzy nie doceniają spółki, tymczasem członek zarządu sypie akcjami.

Od połowy września członek zarządu Eko Holdingu sprzedał 460 tys. akcji spółki, wartych prawie 1,75 mln zł. Wcześniej, na początku miesiąca, skupował też papiery spółki, ale zakupy były znacznie mniejsze. Było to około 45,5 tys. akcji, wartych niespełna 125 tys. zł. Krzysztof Gradecki, największy udziałowiec i jednocześnie prezes wrocławskiej spółki, zapewnia, że to nie on. — Ja żadnych akcji nie sprzedaję. Szczegóły ostatnich transakcji zostaną podane w raporcie kwartalnym, ale nie miały one nic wspólnego z bieżącą działalnością spółki — mówi Krzysztof Gradecki. Prezes Eko Holdingu podtrzymuje zapowiedzi przeprowadzenia skupu akcji własnych przez spółkę. Według zarządu, akcje są niedowartościowane, a ich kurs nie odzwierciedla faktycznej wartości Eko Holdingu. — Dopinamy ostatnie detale dotyczące skupu akcji. Na najbliższym walnym przedstawimy jego projekt i harmonogram — zapowiada Krzysztof Gradecki. Wcześniej rada nadzorcza spółki pozytywnie zaopiniowała plan buy backu. Eko Holding miał w pierwszym półroczu 685,1 mln zł obrotów (wzrost o 14,4 proc. r/r). Zysk netto wyniósł 6,3 mln zł (spadek o 45 proc. r/r). Spółka prowadzi sieć 274 supermarketów Eko, zlokalizowanych przede wszystkim na zachodzie Polski. Ma także prawie 700 sklepów franczyzowych Rabat i 150 drogerii partnerskich Jasmin. Niedawno uruchomił też sklepy convenience pod szyldem Aligator, które mają być rywalem dla Żabki.