Parkingi w PPP idą jak po grudzie

ANP
opublikowano: 2013-05-10 11:15

Kryzys na rynku i rozbieżne oczekiwania stron nie sprzyjają prywatno-samorządowym inwestycjom.

Po aquaparkach parkingi należą do najpopularniejszych przedsięwzięć, które samorządowcy chcą realizować w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Z raportu Fundacji Centrum PPP wynika, że w latach 2009-12 ukazało się 21 ogłoszeń dotyczących parkingów. Mimo popularności zawarte umowy da się policzyć na palcach jednej ręki. Kolejne takie inwestycje planowane są w Warszawie, Gdańsku, Krakowie, Bydgoszczy, Katowicach i Bielsku-Białej. Do finału zbliżają się jednak tylko trzy — m.in. Bydgoszcz, gdzie ma powstać parking za 23 mln zł. Partner ma nim zarządzać przez 30 lat. Miasto unieważniło pierwsze postępowanie, bo nie mogło się porozumieć z kontrahentami. W drugim negocjuje z jednym podmiotem — Pekabeksem.

— Planujemy jeszcze jedną turę negocjacji i zaprosimy do złożenia oferty. Pierwsze postępowanie dało nam wiedzę, choć PPP w Polsce wciąż jest materią niezgłębioną — mówi Anna Strzelczyk-Frydrych z referatu obsługi mediów bydgoskiego ratusza.

Nadzieje na zamknięcie w tym roku postępowania na dwa parkingi za 105-135 mln zł mają władze Katowic, które chcą oddać część strefy płatnego parkowania.

Do mety zbliża się też większa inwestycja (cztery parkingi za 72-120 mln zł) w Bielsku- -Białej. W grze były trzy firmy: hiszpańska Pol-Aqua i Mostostal- -Warszawa oraz portugalska Mota-Engil Central Europe. Przy stole zostali Portugalczycy, reszta zrezygnowała.

— Firmy mówiły nam, że gdyby postępowanie zaczęło się przed kryzysem, to zainteresowanie byłoby większe. Teraz przedstawiliśmy ostateczne warunki i czekamy na stanowiskoMota-Engil, która chce budować dwa parkingi — mówi Aleksandra Podsiadlik, naczelnik wydziału strategii i rozwoju gospodarczego w bielskim urzędzie. Miasto zamierza oddać w zarządzanie partnerowi część strefy płatnego parkowania.

— Rozbieżności w oczekiwaniach stron są bardzo duże — stąd problem z zawarciem umów i sfinalizowaniem transakcji. Od początku zakładaliśmy, że umowa nie może zwiększyć naszego długu, dlatego oferujemy część strefy — przyznaje Aleksandra Podsiadlik. Nadzieje na zamknięcie w tym roku postępowania na dwa parkingi za 105-135 mln zł mają władze Katowic, które również chcą oddać część strefy płatnego parkowania.

— Samorządy często wierzą, że PPP w koncesji to optymalny model inwestycji publicznych. Przykładem takiego myślenia są właśnie projekty parkingowe, w których partner prywatny zarabia wyłącznie na opłatach pobieranych od użytkowników parkingu. W teorii wilk syty, bo inwestor otrzyma wynagrodzenie, i owca cała, bo samorząd zyska potrzebną infrastrukturę bez pogorszenia wskaźników zadłużenia. W praktyce często takie podejście kończy się niepowodzeniem, bowiem przeniesienie ryzyka ekonomicznego w zbyt dużym zakresie na stronę prywatną może nie zostać zaakceptowane np. przez bank — mówi Magdalena Zabłocka, radca prawny w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka.

Jej zdaniem, samorządy często zbyt optymistycznie szacują rentowność projektów PPP. — Dopiero w trakcie postępowania okazuje się, że bez dodatkowej gwarancji finansowej ze strony samorządu partnerzy nie złożą oferty — mówi Magdalena Zabłocka.