Partnerski ratunek dla Pucka

MBE
10-11-2010, 09:36

Turyści omijają pomorskie miasto. Budżet nie pozwala na kosztowne inwestycje. Pomóc może tylko PPP.

U nas też jest pięknie – mówi Marek Rintz, burmistrz zapomnianego przez turystów Pucka (woj. pomorskie) i snuje plany budowy kompleksu sportowo-rekreacyjnego w centrum miasta, tuż nad Zatoką Pucką. Ma tam powstać hotel z basenem i innymi atrakcjami. Potrzebne jest 80-120 mln zł, których miasto nie ma. Stawia więc na partnerstwo publiczno-prywatne (PPP) w formie koncesji na usługi budowlane.
- Jesteśmy zapóźnieni jakieś 20 lat w stosunku do nadmorskich miejscowości. Nie ma u nas turystów - narzeka burmistrz Rintz.

Ma nadzieję, że inwestycja to zmieni. Na razie na przeznaczonym na nią terenie stoją budynki Puckiej Gospodarki Komunalnej (PGK), czyli miejscowego zakładu oczyszczania, w których znajdują się m.in. warsztaty, magazyny i myjnia dla samochodów ciężarowych. Wraz z gruntem są w wieczystym użytkowaniu tej spółki.
- Pierwszym krokiem musi być więc przeniesienie PGK. To będzie zadanie dla partnera prywatnego - mówi burmistrz Rintz.

Miasto oczekuje, że inwestor zaproponuje sposób przejęcia gruntów i przeniesienia spółki do nowej siedziby. Jej budowa to koszt rzędu 8-10 mln zł.
- O przeprowadzce mówiło się od 30 lat, ale spółka nie ma na nią pieniędzy - przyznaje Marek Rintz.

Drugim zadaniem inwestora będzie zaprojektowanie, sfinansowanie i budowa centrum sportowo-rekreacyjnego. Mają tworzyć go m.in: hotel, basen, zespół odnowy biologicznej, centrum spa, sklepy i część gastronomiczna.
- Obiekt ma powstać w najpiękniejszym miejscu zatoki. 20-30 kroków od jej wód - snuje plany burmistrz Pucka.

Liczy, że budowa wystartuje już w przyszłym roku, a zakończyć miałaby się w 2015 r.
- Wtedy w Polsce mają się odbyć mistrzostwa świata w klasach żeglarskich. Mogłyby być zorganizowane również w Pucku. Ta data do dla nas motywacja do działania, podobnie, jak Euro 2012, które zmotywowało nas do odnowienia stadionu - zapewnia Marek Rintz.

Burmistrz nie chce oddać całości kompleksu w ręce partnera prywatnego, który byłby właścicielem wszystkich nieruchomości komercyjnych oprócz basenu.
- Teraz dopłacamy do nauki pływania młodzieży na basenie poza Puckiem. Mając własny, pozbylibyśmy się kosztów - przekonuje Marek Rintz.
Wierzy, że inwestycja dojdzie do skutku, pomimo obciążenia strony prywatnej kilkoma zadaniami.
- Trwają rozmowy, zainteresowanych jest dwóch partnerów. Są zachwyceni lokalizacją - podkreśla Marek Rintz.

- W ocenie sektora prywatnego inwestycje sportowo-rekreacyjne jako projekty koncesyjne nie są atrakcyjne. W takich przedsięwzięciach strona publiczna oczekuje, że strona prywatna oprócz zaprojektowania, budowy i eksploatacji, przejmie wysiłek finansowania całego projektu, ponosząc ryzyko ekonomiczne związane z realizacją przedsięwzięcia. O ile wątpliwe jest, czy znajdą się podmioty zainteresowane zarządzaniem infrastrukturą sportową na własne ryzyko ekonomiczne, o tyle plusem przedsięwzięcia może być jego atrakcyjna lokalizacja. Dodatkowym atutem oferty Pucka może być wynagrodzenie w formie prawa do przejęcia znacznej części nieruchomości i budynków komercyjnych (hotel, ewentualnie innego rodzaju obiekty służące turystyce) w ramach rozliczeń za wzniesienie publicznej infrastruktury sportowej - ocenia Bartosz Korbus, dyrektor Departamentu Strategii i Rozwoju w Instytucie Partnerstwa Publiczno-Prywatnego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MBE

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Partnerski ratunek dla Pucka