Partnerstwo nie jest usłane różami

Kamil Kosiński
opublikowano: 2005-03-30 00:00

Biurokracja i zbytnia globalizacja produktów, na to głównie skarżą się firmy współpracujące z globalnymi potentatami rynku software’owego.

W powszechnej opinii firm wdrażających oprogramowanie stworzone przez inne podmioty, z polskimi producentami współpracuje się łatwiej niż z zagranicznymi. Są bowiem bliżej klienta, a ich produkty, choć często mniej rozbudowane, jednak lepiej odzwiercie-dlają lokalne zwyczaje czy przyzwyczajenia pracowników.

— Systemy zagraniczne przygotowywane są dla użytkowników w wielu państwach na kilku kontynentach. Powoduje to, że są bardzo uniwersalne, ale zdarzają się w nich cechy szczególne, które nijak nie przystają do polskich warunków — twierdzi Zbigniew Łyczakowski, prezes firmy ATS Systemy Informatyczne, wdrażającej systemy wspomagające zarządzanie, produkowane przez Microsoft i polską firmę Rekord.

— Z BPSC współpracuje się nam rewelacyjnie. Co do współpracy z SAP to wygląda ona tak samo jak współpraca z każdą dużą korporacją. Tam nie ma ludzi, tam są urzędnicy — nieco żartobliwie kwituje swoje kontakty z producentami oprogramowania Piotr Toński, wiceprezes firmy integratorskiej Terminus.

Mali integratorzy mają świadomość, że tysiące kilometrów stąd może zapaść decyzja o zaprzestaniu oferowania jakiegoś produktu na polskim rynku. Lokalny oddział międzynarodowej korporacji zrealizuje taką decyzję. Dla polskiego producenta lokalny rynek oznacza być albo nie być. Partnerzy zagranicznych domów software’owych żalą się na bardzo sformalizowane planowanie i raportowanie. Z kolei uważają, że mogliby być obsługiwani lepiej przez lokalne biura potentatów.

— Współpraca z gigantem to trochę tak jak zakupy w supermarkecie. Samemu trzeba wszystko znaleźć. Odpowiednikiem niskich cen jest zaś nośna marka — kwituje Piotr Toński.

Wielkie korporacje dają też pewność, że partnerom działającym na rynku małych firm nie będą wchodzić w drogę i podbierać klientów.

— Nikt nie przyjedzie przecież z Ameryki i nie będzie wdrażać produkowanych przez Microsoft systemów ERP w polskich firmach zatrudniających 200 osób — dodaje Marian Polski.