Paryski salon: pogoda dla bogaczy

Krzysztof Kluska
opublikowano: 2002-10-03 00:00

Obecni na paryskim salonie producenci samochodów pokazali, że mimo kryzysu w branży motoryzacyjnej nie zamierzają zaprzestać wypuszczania na rynek nowych modeli. I choć w kuluarach narzekali na niską sprzedaż, zaskakujące jest to, że na wystawie dominowały drogie, luksusowe auta, nie zaś te dla przeciętnego Kowalskiego.

W Paryżu trwa właśnie salon samochodowy Mondial de l’Automobile 2002. Po Genewie, Tokio i Detroit to czwarta w kolejności impreza tego typu na świecie. Swoje produkty prezentują tu firmy samochodowe z całego świata. Kilka modeli, jak Audi A8, czy terenowa Toyota Land Cruiser pokazane zostały po raz pierwszy właśnie w Paryżu. Obserwatorzy są zgodni, że wystawę zdominowały samochody luksusowe i co za tym idzie bardzo drogie. Pojawiło się jednak kilka aut z niższych półek dla klientów z mniej zasobnym portfelem.

Specjaliści z branży motoryzacyjnej są zdania, że jeśli któregoś z producentów nie ma na jednej z wymienionych imprez, to znaczy, że za chwilę firma zniknie z motoryzacyjnej mapy świata. W paryskim EXPO nie zabrakło więc takich marek, jak Bugatti, Ferrari, Lamborghini, Bentley, Aston Martin czy Jaguar. Firmy te bezsprzecznie kojarzą się z bardzo drogimi i luksusowymi samochodami. Trudno się z tym nie zgodzić, jeśli na przykład Bugatti Veyron kosztuje — bagatela — 800 tys. USD, czyli około 3,3 mln zł.

Sport promuje markę

Każda firma, która w jakikolwiek sposób jest związana ze sportem samochodowym, chce się tym pochwalić. Tak więc oprócz aut cywilnych na poszczególnych stoiskach można spotkać pojazdy prosto ze sportowych aren. Zdaniem specjalistów, podnosi to prestiż marki. Dlatego na stoisku Renault czy Toyoty oprócz aut cywilnych zaprezentowano bolidy Formuły 1. Peugeot, Mitsubishi i Subaru pokazały samochody startujące w rajdach płaskich lub terenowych.

Wśród błyszczących cacuszek można było również wyłowić kilka samochodów, które niebawem mają — i to, według zapowiedzi producentów, w sporych ilościach — pojawić się na europejskich drogach. Mazda pokazała model o nazwie Mazda2 — pierwsze auto koncernu, które będzie produkowane w Europie. Ford pochwalił się modelem Fusion, Nissan nową Micrą, Honda nowym Accordem, a Renault kolejną wersją Megane. Niestety, z dala od błysków fleszy, w kuluarach słychać było narzekania na rynek i coraz gorsze wyniki sprzedaży wielu firm.

Niestety paryski salon pokazła, że Polska motoryzacja nie istnieje. Oprócz dziennikarzy, jedynym polskim akcentem podczas dwóch pierwszych dni wystawy była informacja, że silnik Fiata 1.3 JTD będzie produkowany w Bielsku-Białej. Przykro. Tym bardziej że swoje ekspozycje mieli nasi sąsiedzi z Czech ze Skodą czy z Rosji z Ładą. Nawet bankrutujące Daewoo, do niedawna nasz strategiczny partner, pokazało kilka samochodów. Wygląda na to, co tu kryć, że Polska nie ma czego pokazać i raczej nieprędko będzie miała.