Patrzymy na ręce rekomendującym

Cezary Koprowicz
opublikowano: 2002-10-04 00:00

Przed rokiem Raiffeisen zalecił sprzedaż akcji Telekomunikacji Polskiej SA z wyceną poniżej 10 zł za walor. Na początku grudnia 2001 r. ING Barings zalecał „mocno kupuj” akcje Elektrimu, a kilka tygodni później okazało się, że spółka jest praktycznie bankrutem. Do dziś uczestników rynku bulwersuje wycofanie przez Erste rekomendacji „nie kupuj” dla oferowanych w pierwotnej ofercie walorów ITI Holdings, z wyceną 4 zł za akcje.

To jednak tylko najbardziej kontrowersyjne wpadki biur i domów maklerskich. Złych rekomendacji jest znacznie więcej. Naszym zdaniem, zdecydowanie za dużo. I nie jesteśmy w tym przeświadczeniu odosobnieni. Podobnie uważają szefowie Komisji Papierów Wartościowych i Giełd oraz GPW.

Dlatego „Puls Biznesu” postanowił przeanalizować wszystkie rekomendacje wydane w ostatnich sześciu miesiącach. W trosce o drobnego inwestora giełdowego wzięliśmy pod uwagę tylko te z nich, które są dostępne — bez opłat — w Internecie. Było ich blisko 300. Wyniki opublikowane 3 października są zatrważające — aż 70 proc. rekomendacji można uznać za chybione. Najniższy wskaźnik trafionych rekomendacji miały biura i domy maklerskie, które wydały najwięcej zaleceń. Jeden z rozmówców „PB” zauważył, że biura maklerskie traktują rekomendacje jako sposób na zdobycie klienta. Bessa spowodowała masowy odwrót od rynku akcji. Jednak takie firmy koniunkturalnie mnożąc zalecenia są najbardziej narażone na wpadki. Efekt — zamiast zyskać klientów, tracą ich. I znów są na najlepszej drodze do plajty. Najgorsze jest jednak to, że wydając zalecenia w pogoni za pieniędzmi takie biura po prostu psują rynek i płoszą nielicznych graczy, którzy próbują jeszcze zarobić na gieł?zie.

Raport odbił się głośnym echem w giełdowym środowisku. Najbardziej oburzeni wynikami rankingu byli oczywiście analitycy domów maklerskich, które miały najmniej trafionych rekomendacji. Jednak ci najbardziej urażeni wynikami nie chcieli oficjalnie wypowiadać się dla „PB”. Raport chwalony był przez przedstawicieli biur maklerskich, które były najskuteczniejsze. To jednak tylko subiektywne opinie i nie taki był cel naszej publikacji. Nas najbardziej poruszyła wściekłość drobnych inwestorów, których najczęściej zwodzą błędne rekomendacje. To oni płacą największą cenę za błędy analityków.

Wszystkich recenzentów naszej publikacji zapewniamy, że to dopiero początek. „Puls Biznesu” co trzy miesiące będzie publikował kolejne raporty na ten temat.