Dzięki restrukturyzacji przewoźnik wychodzi na prostą. Będzie miał nowego kierowcę.
Pekaes, giełdowa spółka zajmująca się transportem, spedycją i logistyką, zakłada wypracowanie w tym roku skonsolidowanych przychodów wysokości 514,3 mln zł. Rok temu było to 511 mln złotych. EBITDA ma się zwiększyć o 27 procent — do 22,4 mln zł. Spółka nie podaje natomiast prognoz wyniku netto.
— Wynik netto będzie dodatni — ocenia Paweł Borys, szef rady nadzorczej.
Sprawna miotła
Firma, która sama przyznaje, że jeszcze w 2005 r. nie miała ani strategii, ani wizji rozwoju, powoli wychodzi na prostą. To efekt zakończonej niedawno reorganizacji. W latach 2007-08 m.in. zintegrowano spółki wchodzące w skład grupy kapitałowej, dokonano redukcji zatrudnienia, wprowadzono motywacyjny system wynagradzania. Pekaes ogranicza też własną flotę samochodów na rzecz zlecania usług transportowych podwykonawcom.
— Chcemy, by proporcje wynosiły 50 na 50 — tłumaczy Krzysztof Zdziarski, prezes Pekaesu.
Paweł Borys zapewnia, że spółce nie grozi upadłość, nie jest zadłużona i nie korzysta z leasingu finansowego.
— Na koniec roku będzie dysponować około 80 mln wolnych środków. Będzie je można przeznaczyć na przykład na wypłatę dywidendy albo przejęcia — dodaje szef rady Pekaesu.
Decyzji w sprawie dywidendy spółka jeszcze nie podjęła. Nie ma też konkretów co do przejmowania innych spółek z branży.
Zacieśnianie więzów
Nastąpią natomiast zmiany w akcjonariacie Pekaesu. Do zmian właścicielskich szykuje się bowiem inwestor strategiczny — AKJ Capital Logistyka, który kontroluje 58,5 proc. akcji przewoźnika. W tej spółce komandytowej wspólnikami są dziś Kulczyk Holding i AKJ Capital (spółka Jana Wagi, byłego prezesa Kulczyk Holding.).
— Rozmawiamy o odkupieniu naszych udziałów przez Kulczyk Holding. Najważniejsze parametry, czyli m.in. cena, są już ustalone — mówi Paweł Borys, przedstawiciel grupy AKJ w radzie nadzorczej Pekaesu.
Wczoraj prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydała zgodę na przejęcie przez Kulczyk Holding kontroli nad AKJ Capital.
AKJ Capital zainwestował w akcje Pekaesu w 2005 r., płacąc za nie 9,5 zł. Zapowiadał wtedy, że jego horyzont inwestycyjny to 3-4 lata.
— Ten czas właśnie się kończy i rynek o tym wie — podkreśla Paweł Borys.