Pekao łowi młodzież, BPH - korporacje

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 2008-02-28 07:27

Oba banki planują ekspansję i liczą na nowych klientów. O dywidendzie na razie nie mówią wiele.

Na wyniki Pekao i Banku BPH z czwartego kwartału zeszłego roku inwestorzy czekali z ciekawością. To pierwsze raporty obu banków uwzględniające już rezultaty podziału BPH i przyłączenia jego części do Pekao. Wczoraj wszystko stało się jasne.


W światowej lidze
Pekao wypracowało w zeszłym roku 2,1 mld zł zysku netto. Rynek liczył na więcej — kurs spadł o 2,2 proc. Kwota uwzględnia wynik osiągnięty przez sam bank przez pierwszych 11 miesięcy zeszłego roku oraz miesiąc wspólnej działalności z częścią BPH. Jeśli jednak zsumujemy wyniki obu „części”, otrzymamy dużo więcej, bo aż 3,5 mld zł czystego zarobku.

— W 2008 r. ten wynik na pewno zostanie poprawiony — zapowiada Luigi Lovaglio, wiceprezes Pekao.

Bank nie zamierza spoczywać na laurach. W ciągu trzech lat chce pozyskać 2 mln nowych klientów detalicznych (dziś ma ich 5 mln) i celuje w ludzi młodych. Jego udział rynkowy, dziś na poziomie 20- -25 proc., powinien dzięki temu przynajmniej się utrzymać.

— Jesteśmy jednym z 15 największych banków europejskich. Tu zupełnie inna liga — podkreślał wczoraj Jan Krzysztof Bielecki, szef Pekao.

Zarząd zapewnia, że nie planuje zmian w polityce dywidendowej.

— Co roku będziemy wypłacać akcjonariuszom wyższą dywidendę. Jej ostateczny poziom określi jednak rada nadzorcza — mówi prezes.


Odbudowa po podziale
O dywidendzie nie chce z kolei mówić Józef Wancer, prezes BPH (czyli tzw. mini-BPH, które pozostało po podziale).

— Nie było jeszcze głębszej dyskusji na ten temat — mówi szef Banku BPH.

Chwalił się za to rekordowym zyskiem brutto, który wypracował BPH jeszcze w swoim dawnym kształcie (czyli to, co przejęło Pekao, plus to, co zostało w BPH). Wynik wyniósł ponad 2 mld zł, czyli o jedną czwartą więcej niż w 2006 r. Na pomniejszony BPH zostaje tylko 184 mln zł.

— Ale rozwijamy się bardzo dynamicznie. Liczy się dla nas przede wszystkim wzrost przychodów i liczby klientów. Na tym etapie koszty są na dalszym planie — zapowiada Józef Wancer.

W ciągu trzech lat bank otworzy 200 kolejnych placówek, z czego w tym roku od 30 do 50. Dodatkowo jeszcze w 2008 r. powstanie 10 centrów korporacyjnych, które mają pomóc w złowieniu do końca roku ponad tysiąca klientów korporacyjnych. Dziś BPH ma ich zaledwie 150, ale zapewnia, że ich liczba rośnie z dnia na dzień.

— Interesują nas głównie średnie firmy, ale będziemy obsługiwać również duże — dodaje Józef Wancer.

Bank ma pieniądze na rozwój. 50 mln USD zainwestuje bowiem w Polsce GE Money Bank, który szykuje się do przejęcia BPH.

— Te pieniądze sfinansują rozwój nasz i GE. O tym, jak zostaną między nas podzielone, zdecydujemy sami — wyjaśnia Józef Wancer.