Pekao SA i PKO BP nie informują BIK
Ponad 20 banków podpisało z Biurem Informacji Kredytowej umowy o dostarczaniu danych o kredytobiorcach. Nie ma jednak wśród nich dwóch największych detalistów — PKO BP i Pekao SA.
Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego bije na alarm — z roku na rok w portfelach banków zwiększa się udział kredytów zagrożonych. W 2000 roku dla całego sektora wyniósł on 14,7 proc., co oznacza jednoprocentowy wzrost w ciągu 12 miesięcy. Jednak w bankach komercyjnych odsetek kredytów zagrożonych był jeszcze wyższy — sięgnął aż 15,3 proc.
Dziura w systemie
Biuro Informacji Kredytowej miało pomóc bankom w podejmowaniu trafnych decyzji kredytowych wobec klientów indywidualnych oraz małych i średnich firm.
— Podpisaliśmy już umowy z ponad 20 bankami komercyjnymi, które przesyłają nam dane o klientach. Część pobiera również raporty — mówi Wiesław Wyszogrodzki, prezes BIK.
Banki otrzymują z BIK informacje o zadłużeniu osób zgłaszających się po kredyt oraz o prawidłowości spłat pożyczek. Jednak by te działania przynosiły skutek, do BIK muszą trafiać dane o jak największej grupie kredytobiorców. Tymczasem nie przekazują ich najwięksi detaliści — PKO BP i Pekao SA. Pierwszy z nich nawet nie wie, że BIK na dobre rozpoczął swoją działalność, choć stało się to trzy miesiące temu.
— W mojej ocenie PKO BP jest gotowe do współpracy — przekazywania danych i pobierania raportów kredytowych. Rozpoczniemy ją, gdy BIK będzie gotowy do działania — twierdzi Krzysztof Mazur, wiceprezes PKO BP.
Pekao SA nie ukrywa, że nie jest gotowe do współpracy.
— Wprowadzamy zintegrowany system informatyczny. Bez niego nie możemy wysyłać dobrej jakości danych — opowiada Sebastian Łuczak, rzecznik Pekao SA.
Dodaje, że na razie bank nie mógłby również w pełni skorzystać z danych BIK.
Nie pomagają
Obu bankom udało się lepiej niż innym poradzić sobie z trudnym portfelem — PKO BP miał na koniec 2000 roku 11,3 proc. kredytów w sytuacji nieregularnej, a Pekao SA — 12,2 proc. Nie zmienia to faktu, że instytucje te nie chronią się przed nieuczciwymi klientami innych banków i nie pomagają im, nie ujawniając własnych dłużników.
Tymczasem w 2000 r. banki stworzyły rezerwy celowe na zagrożone kredyty konsumpcyjne wysokości 2,1 mld zł — o 885,5 mln zł więcej niż w 1999 roku.