Per saldo ma się to nam opłacać

25-08-2015, 22:00

Polska wchodzi do Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych

Wizerunkowo trudno sobie wyobrazić gorszy moment — dzień po załamaniu się akcji na świecie, które zapoczątkowała giełda w Szanghaju. Ale akurat w planie posiedzenia Rady Ministrów znalazło się wyrażenie zgody na podpisanie umowy o przystąpieniu Polski do Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB).

To wymyślona przez Chińczyków alternatywa dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz Banku Światowego. Ze względu na perspektywę naszych obrotów z Chinami i nie tylko zdecydowanie lepiej wejść do AIIB, niż pozostać na zewnątrz. Umowa zostanie podpisana do 31 grudnia, a do końca 2016 r. trzeba złożyć dokumenty ratyfikacyjne.

Udział Polski ma wynosić 0,83 proc. kapitału banku, czyli 831,8 mln USD. Cały kapitał zakładowy obliczony został na 100 mld USD. Chiny wpłacą 26 proc., Indie 7,5 proc., a trzecia w kolejności Rosja 5,9 proc. Lista głównych udziałowców potwierdza, że AIIB może stać się płaszczyzną biznesowej współpracy politycznych rywali.

Dla nas zaś będzie to jeszcze jedna instytucja finansowa, do której Polska należy — taka jak Bank Światowy, Europejski Bank Inwestycyjny czy Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. Bardzo ważna jest także okoliczność wewnętrzna — otwarcie się na Chiny to jeden z niewielu tematów, w których panuje pełna zgodność sił politycznych. Prezydent Andrzej Duda współorganizuje w listopadzie w Pekinie szczyt środkowoeuropejsko-chiński, co będzie kontynuacją zorganizowanego przez premiera Donalda Tuska w 2012 r. właśnie w takiej formule szczytu w Warszawie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Per saldo ma się to nam opłacać