Personal Finance myśli o partnerze
LUKA: W Polsce brakuje niezależnych kanałów dystrybucji produktów finansowych. Liczymy, że w drugim roku działalności osiągniemy zysk — mówi Martin Miszerak, prezes PFP.
Personal Finance Polska, spółka świadcząca usługi w zakresie planowania finansów osobistych, nie wyklucza połączenia kapitałowego z inną firmą. Nie będą to jednak banki, fundusze inwestycyjne oraz firmy ubezpieczeniowe.
Nowo powstała i pierwsza na polskim rynku firma oferująca doradztwo w zakresie osobistego planowania finansowego, Personal Finance Polska, myśli o pozyskaniu inwestora instytucjonalnego. Udziałowcami firmy są osoby fizyczne: dwuosobowy zarząd i inwestor finansowy z USA.
Inwestor pasywny
— Udziałowiec z USA ma prawie 50 proc. udziałów i jest inwestorem pasywnym. Ewentualny partner instytucjonalny także pełniłby tylko taką funkcję — podkreśla Martin Miszerak, prezes zarządu Personal Finance Polska.
Wyklucza on połączenie z bankiem, firmą ubezpieczeniową czy funduszem inwestycyjnym.
— Oznaczałoby to utratę niezależności. Inwestorem mogłaby być jedynie firma o podobnym charakterze jak nasza. Obecnie jednak nie widzę na polskim rynku tego typu spółki — zaznacza prezes PFP.
Firma podpisała na razie umowy z 10 instytucjami finansowymi, w tym z dwoma bankami.
— Ważną częścią naszej oferty ma być pośredniczenie w oferowaniu pożyczek hipotecznych, a polski rynek kredytów hipotecznych intensywnie się rozwija, stąd nasze zainteresowanie bankami. Na razie współpracujemy w tym zakresie z Deutsche Bankiem i Bud-Bankiem — mówi Martin Miszerak.
Podkreśla, że firma nie zamierza nadmiernie rozbudowywać grupy instytucji, których produkty będzie oferować. Nie obawia się, że klienci będą zniechęceni możliwością wyboru tylko wśród propozycji wybranych firm.
Usługi PFP są bezpłatne, zyski będzie ona czerpać z prowizji od instytucji, do których trafią jej klienci.
Głównym adresatem oferty PFP są osoby z zarabiające około 5 tys. miesięcznie.
Licencje PUNU
Konsultanci Personal Finance Polska mają licencję PUNU.
— Działają oni na takich zasadach jak agenci ubezpieczeniowi, stąd konieczność posiadania licencji PUNU. Nie wymagamy natomiast licencji doradcy inwestycyjnego, ponieważ nasza strategia wyklucza rekomendacje dotyczące obrotu papierami wartościowymi — podkreśla Martin Miszerak.
OKIEM EKSPERTA
Na rynku jest nisza
Sławomir Gajewski doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Managament
Na Zachodzie, zarówno w Europie, jak i w USA, spółki tego typu jak Personal Finance Polska są popularne. Wiele osób korzysta z ich doradztwa w zakresie planowania finansowego. Na polskim rynku jest to nowa i niszowa działalność. Firmy o takim charakterze są potrzebne, ponieważ mogą przedstawić różnorodną ofertę rynkową. Nie zawsze jest czas na porównanie ofert kilkunastu czy kilkudziesięciu banków czy firm ubezpieczeniowych. Ryzyko związane ze skorzystaniem z usług takiego doradcy to możliwość, że poleci nieodpowiednie rozwiązania finansowe. Nie ma jednak niebezpieczeństwa, że spółka zmarnuje pieniądze, ponieważ jest ona jedynie pośrednikiem między klientem a instytucją finansową — bankiem, towarzystwem ubezpieczeniowym, itp. To klient ostatecznie wybiera produkt.