Perspektywa wciąż zamglona

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2022-11-03 20:00

Prawie dwie dekady temu Unia Europejska ustaliła, że głównym kierunkiem dalszej wspólnotowej ekspansji będą Bałkany Zachodnie.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Ten obszar otaczają państwa członkowskie — Chorwacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria i Grecja — zatem wystarczyłaby akcesja szóstki niewielkich państw. Ich sytuacja zróżnicowana jest parami: Serbia i Czarnogóra są kandydatami prowadzącymi już negocjacje, Macedonia Północna i Albania mają status kandydatów, natomiast Bośnia i Hercegowina oraz Kosowo o takim dopiero marzą.

Czwartkowy unijno-bałkański szczyt w Berlinie zakończył się konkluzjami identycznymi jak wszystkie poprzednie. Akcesyjna perspektywa Bałkanów Zachodnich oczywiście została potwierdzona, ale jak zwykle bez jakichkolwiek konkretów terminowych. Rozszerzanie UE coraz bardziej przypomina gonienie króliczka, w którym wcale nie chodzi o złowienie go w akcesyjne sieci. Zwłaszcza że przyjęcie nowych członków wymaga jednomyślnego ratyfikowania przez komplet dotychczasowych, a tzw. twarde jądro UE o rozszerzaniu nie chce na razie słyszeć. Notabene w niektórych zachodnich stolicach słychać opinie, że już w 2004 r. wielkie rozszerzenie wspólnotowej piętnastki aż o 10 nowych członków, w tym o Polskę, było błędem.

Familijne zdjęcia szefów instytucji UE – oraz premierów zainteresowanych państw członkowskich, w tym m.in. Polski – z szefami państw/rządów bałkańskich nie przyspieszają procedur akcesyjnych. Fot. EU / Dario Pignatelli
Dario Pignatelli

Wśród problemów odsuwających akcesję kandydatów bałkańskich jednym z ważniejszych jest powszechna w regionie korupcja. Poza tym rakiem bardzo wiele do życzenia pozostawia przestrzeganie praw obywatelskich, wolności mediów etc. Z polskiego punktu widzenia doświadczenia ślamazarnego procesu akcesyjnego Bałkanów Zachodnich przekładają się na realia kierunku znacznie dla nas ważniejszego — przyjęcia Ukrainy i Mołdawii. Obie poradzieckie republiki otrzymały status kandydacki w trybie ekstraordynaryjnym w następstwie wojny rozpętanej przez Rosję. Do rozpoczęcia przez nie negocjacji akcesyjnych jednak bardzo daleko, nie mówiąc już o członkostwie w UE. Tytuł tego tekstu w zasadzie dotyczy szczytu w Berlinie, ale opisuje również sytuację obu republik, które chcą raz na zawsze wyrwać się z zależności od Rosji.