Pesa na wydaniu

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2017-05-09 22:00
zaktualizowano: 2017-05-09 21:25

Władze spółki zapewniają, że coraz więcej firm chce w nią zainwestować. Liczą jednak na fuzję z polskimi producentami, wspartą kapitałem PFR

2017 r. może być przełomowy dla bydgoskiej Pesy. Spółka słono zapłaciła za opóźnienia w realizacji kontraktów w poprzedniej perspektywie i boryka się z dokończeniem realizacji opóźnionych niemieckich zamówień dla DB Regio. Perspektywy dotyczące pozyskania nowych zleceń nie są optymistyczne. Rynkowi gracze spekulują więc, że spółka już jest w nie najlepszej kondycji, a jej sytuacja finansowa jest zagrożona. Tomasz Zaboklicki, prezes Pesy, podczas niedawnego odbioru zmodernizowanego pociągu przez jednego z przewoźników zapewnił jednak, że nie widzi zagrożenia dla dalszego funkcjonowania firmy, bo jej zakupem interesuje się coraz więcej inwestorów. Już kilka tygodni temu do mediów docierały informacje, że Pesę może kupić Skoda, którą interesują się Chińczycy. Jednak z ostatnich doniesień wynika, że Czesi się zniechęcili. Bydgoska spółka zresztą od tygodni konsekwentnie zaprzeczała informacjom o podjęciu przez Skodę działań zmierzających do jej przejęcia.

ZASTRZYK KAPITAŁU:
ZASTRZYK KAPITAŁU:
Pesa, którą kieruje Tomasz Zaboklicki, liczy na wsparcie finansowe inwestorów, by rozwijać innowacyjne projekty. Potencjalnych inwestorów odstrasza jednak groźba kar dla spółki za opóźnienia w dostawach.
Marek Wiśniewski

Narodowa konsolidacja

O co więc chodzi? Z informacji „PB” wynika, że wejście do Pesy sondują inwestorzy, ale spółka wolałaby utrzymać status „narodowego producenta taboru” i z finansową pomocą rządowych instytucji skonsolidować rynek.

— Potwierdzam zainteresowanie inwestorów Pesą, przypominając jednocześnie, że od lat polscy właściciele firmy starali się chronić ją przed przejęciem przez zagraniczną konkurencję. Rozwijała się dzięki własnemu kapitałowi, nie pozyskując pieniędzy z giełdy. Mamy jednak świadomość, że bez dopływu zewnętrznych funduszy dalszy dynamiczny rozwój oraz inwestycje w innowacyjne produkty będą utrudnione. Bierzemy pod uwagę połączenie polskich producentów przy kapitałowej współpracy polskich, państwowych instytucji finansowych kontrolowanych na przykład przez Polski Fundusz Rozwoju (PFR) — informuje Maciej Grześkowiak, szef zespołu PR w Pesie.

PFR na razie jednak nie kwapi się do wykładania pieniędzy.

— Współpracujemy z Pesą w ramach naszego wspólnego przedsięwzięcia [chodzi o fundusz taborowy — red.], ale nie prowadzimy obecnie rozmów na temat nabycia udziałów w samej spółce. Na pewno warto jednak, aby Pesa długoterminowo zachowała lokalny charakter — twierdzi Paweł Borys, prezes PFR. Z informacji „PB” wynika, że rządowi urzędnicy sondowali możliwość połączenia Pesy z Newagiem, by w Polsce zbudować dużą korporację dostarczającą tabor szynowy. Zbigniew Jakubas, akcjonariusz Newagu, przed laty chciał zresztą kupić Pesę. Teraz jednak nie pali się do fuzji.

— Newag posiada własną niezawodną bazę produktową i know-how pozwalające na dynamiczny rozwój w dotychczasowej strukturze, natomiast aby połączenie z Pesą mogło być rozważane, musiałaby ona rozwiązać problemy związanez opóźnieniem dostaw pociągów na rynku polskim oraz dla DB. Z powodu opóźnień w wykonaniu kilku kontraktów i związanych z tym kar umownych ryzyko transakcji jest zbyt duże — mówi Zbigniew Jakubas, kontrolujący Newag.

Bydgoska spółka zakłada, że w przyszłym roku jej pociągi w barwach DB pojawią się na niemieckich torach. Liczy też na zdobycie kolejnych zamówień za granicą, z polskim nie wiążąc dużych nadziei.

Na półkę albo na tory

Władze Pesy są rozczarowane faktem, że PKP Intercity nie skorzystało z opcji zamówienia kolejnych 20 pociągów dart. Bydgoska spółka z opóźnieniem dostarczyła w poprzedniej perspektywie pierwszych 20 składów, ale przewoźnik narzekał, że „przechodzą choroby wieku dziecięcego”. Koniecznością analizowania usterkowości pojazdów tłumaczył zwlekanie z wykorzystaniem opcji zakupu kolejnych. Termin skorzystania z niej upływa pod koniec maja. Jeśli PKP Intercity nie kupią nowych dartów, Pesa będzie musiała odłożyć na półkę projekt budowy pociągów, które początkowo nazywano polskimi pendolino. Do „PB” docierają jednak sygnały, że kolejarze nie przekreślili jeszcze możliwości nabycia dartów. Obawiają się bowiem, że po wygranej w grudniu ubiegłego roku arbitrażu z Alstomem, który spóźnił się z uzyskaniem w Polsce homologacji na pendolino, mogą także wygrać proces z Pesą o kary za opóźnienia w dostawie dartów. Nie chcą, by konieczność ich zapłaty negatywnie odbiła się na finansach bydgoskiej spółki, rozważają więc możliwość zamówienia dartów i rozliczenia części kontraktu karami.