Pesymiści mogli wiele zyskać

Grzegorz Zalewski
opublikowano: 2001-12-31 00:00

Ten rok powinien być udany dla wszystkich pesymistów, którzy dzięki kontraktom terminowym grali na zniżkę cen. Kursy na początku stycznia okazały się najwyższe w ciągu kolejnych dwunastu miesięcy, zaś w całym roku tylko cztery miesiące były wzrostowe (kwiecień, maj, październik i listopad). Oczywiście wielu inwestorów czekało na nadchodzącą poprawę.

Bessa 2001 rozpoczęła się znacznie wcześniej i znacznie wyżej (w marcu 2000 na poziomie 2400 pkt). Była więc tylko kontynuacją większych spadków i w dużej mierze konsekwencją wcześniejszej „bańki internetowo-technologicznej”.

Dla tych, którzy podejmując decyzję posługują się analizą techniczną, wykres kontraktu na WIG 20 jest wyjątkowo interesujący. Pierwsza tegoroczna fala spadkowa trwała z niewielką przerwą dziewięć tygodni. W tym czasie kurs kontraktów spadł o 600 pkt (z poziomu 1930 pkt). W pierwszej połowie marca rozpoczął się korekcyjny wzrost, który możemy zaliczyć do trendów bocznych. Była to jedna z nielicznych w 2001 r. okazji do zarobienia dzięki kupnie kontraktów. Cena kontraktów podniosła się do 1580 pkt. Korekta trwała blisko dwanaście tygodni, kolejna fala spadkowa rozpoczęła się na przełomie maja i czerwca. Z perspektywy analityka technicznego kolejny okres był wyjątkowo ciekawy. Jak wcześniej wspomniałem, pierwsza fala zniżki zniosła ceny o 600 pkt. Wiosenna korekta miała wszelkie powody do tego, by być typową przerwą w połowie trendu. Oznaczałoby to, że ceny powinny spaść o kolejne 600 pkt. W rzeczywistości spadek wyniósł od lokalnego szczytu w maju do październikowego dna — 554 pkt. Niewiarygodne, prawda? Wielu czytelników może uznać, że jest to dorabianie ideologii po fakcie. Należy jednak pamiętać, że ta ideologia pozwala zarabiać pieniądze. A jak się w praktyce okazuje, jest skuteczniejsza niż wyceny firm bazujące na przypuszczeniach, oczekiwaniach, prognozach i historycznych wynikach.

Spadki zakończyły się nieoczekiwanie na początku października w trakcie sesji, na której wystąpiły problemy z systemem. System giełdowy miał problemy z „przerobieniem zleceń”. Tego dnia nastąpił największy od kilku tygodni wzrost ceny kontraktów. Wielu graczy było tak zaskoczonych, że uznało sytuację za nienormalną i oczekiwało na powrót spadków. Tymczasem kurs rósł nieprzerwanie przez trzy dni — co może nie jest specjalnym wynikiem — ale w tym czasie zwyżkował ponad 150 pkt, odrabiając spadki z czterech tygodni. Choć impet wzrostowy został nieco zahamowany, ostatecznie wzrosty zatrzymały się na poziomie 1370 pkt – 400 punktów ponad tegorocznym dołkiem i na poziomie kursów z czerwca.

Wzrosty trwały dokładnie miesiąc, po nich zaś nastąpiła przerwa. Wzrosła zmienność rynku, co powoduje, że mali gracze często są „wyrzucani”, ponosząc bolesne straty. Trend boczny trwał ponad miesiąc i w tym czasie kilkakrotnie wydawało się, że zostają pokonane bardzo ważne opory — co zapowiadałoby dalsze zwyżki, lub wsparcia — sygnał do spadków. Niestety po każdej takiej „pułapce” ceny wracały do poprzednich poziomów.

I znów z pomocą mogła przyjść analiza techniczna. Wahania w czasie jesiennego trendu bocznego doprowadziły do powstania na wykresie formacji głowy i ramion. Jest to jedna z bardziej znanych i bardziej popularnych formacji i zapowiada zwykle zmianę trendu. W naszej sytuacji byłaby to zapowiedź spadków. Faktycznie tak się stało i w drugim tygodniu grudnia nastąpiło wybicie z formacji, gdy łączne spadki od lokalnego szczytu wyniosły 200 pkt. Zniżka została przerwana gwałtowną poprawą nastrojów. W ciągu jednej tylko sesji kurs kontraktów zwyżkował o 60 pkt. Technicznie takie zachowanie nazywa się „powrotem”. Wzrost został zatrzymany na poziomie wybicia z formacji głowy i ramion 1240 pkt. Na razie więc trend spadkowy nie został zakończony. Co więcej — można przypuszczać, że spadki będą silniejsze i sprowadzą kurs kontraktu ponownie poniżej 1160 pkt.

Przyjęło się, że z okazji świąt inwestorzy życzą sobie wzrostów cen. W przypadku futures należy chyba życzyć zdecydowanego kierunku rynku — bez względu na to, czy w górę, czy w dół — w obu przypadkach można pomnażać pieniądze. Dodatkowo od siebie życzę wszystkim czytelnikom wytrwałości w inwestycjach.