Niedźwiedzie zakłady na największe giełdowe fundusze operujące akacjami rosyjskich spółek wzrosły do najwyższego poziomu odkąd prezydent Władimir Putin przeprowadził aneksję Krymu, wywołując najgorszy impas w stosunkach z USA i ich sojusznikami od czasów zimnej wojny. Wyrażony w dolarach indeks RTS zmierza w tym roku do spadku rzędu co najmniej 47 proc., co jest najgorszym wynikiem spośród 93 głównych indeksów giełdowych.

Wahania kursów w indeksie RTS, który obejmuje 50 najbardziej płynnych akcji na giełdzie w Moskwie, znalazły się na najwyższym poziomie od ciągu sześciu lat, gdyż inwestorzy dyskontują ryzyko związane z wpływem wyprzedaży ropy i tonącego rubla na gospodarkę, która jak się prognozuje, wejdzie w pierwszą od 2009 r. recesję
Akcje w denominowanym w rublu indeksie MICEX sprzedawane są średnio przy wskaźniku 4,6 razy prognozowanego w ciągu 12 miesięcy zysku, co oznacza, że są one najtańsze na rynkach wschodzących.
"Inwestorzy mogą notować, że rosyjskie akcje są tanie, ale pytanie jest, czy są one wystarczająco już tanie by zrównoważyć spadek cen ropy, wahania rubla, sankcje międzynarodowe i niekończący się konflikt na Ukrainie" – ocenia Kirill Yankovskiy, dyrektor sprzedaży akcji w Otkritie Capital z Londynu.
Dodaje, że „…rynek akcji w Rosji nigdy nie widział takiego szeregu negatywnych czynników w tym samym czasie, a panujący wśród inwestorów sceptycyzm nie napawa optymizmem odnośnie przyszłego roku”.