W rozmowie z agencja Bloomberg menedżer przyznał, że choć jego firma ma przed sobą dwa-trzy trudne lata, to jednak nie zamierza zawiesić inwestycji. Za sprawą nadwyżki zapasów ropy oraz oczekiwanego zniesienia restrykcji nałożonych na eksport ropy z Iranu średnie ceny surowca powinny w tym roku wynieść 30 USD za baryłkę. O tym, jak bardzo niekorzystna jest to prognoza, świadczy fakt, że jeszcze dwa miesiące temu Petronas zapowiadał, że średnie ceny ropy wyniosą w 2016 r. 48 USD za baryłkę (prognozę obcięto więc aż o 37,3 proc.). Aby prognoza się zrealizowała, ceny surowca musiałyby spaść z notowanego we wtorek pułapu 32,04 USD jeszcze o co najmniej 6,4 proc., po czym ustabilizować się na tym pułapie.
- Myślimy, że to rozsądne wyjście, zarówno dla nas, jaki i innych form naftowych, być gotowym na przedłużający się okres bardzo niskich cen. Jednak im dłużej ten ciężki okres trwa, tym bardziej gwałtowne będzie odbicie, ponieważ producenci nie inwestują - oceniał Wan Zulkiflee.
W poniedziałek agencja Moody’s obniżyła perspektywę oceny kredytowej dla Malezji, kraju zajmującego 26. miejsce na liście największych producentów ropy na świecie. W ciągu ostatnich 12 miesięcy krajowa waluta, ryngit, osłabiła się o 19,2 proc.
Notowania ropy brent w ostatnich 5 latach, w USD za baryłkę. Źródło: Bloomberg.
