Petru: Rząd Belki gwarantuje spokój, ale nie reformy

opublikowano: 2004-06-11 15:53

PAP: Rząd premiera Marka Belki daje gwarancję pewnego spokoju na rynkach finansowych, ale nie należy po nim oczekiwać głębokich reform ze względu na niestabilne poparcie polityczne - powiedział w piątek PAP główny ekonomista Banku BPH Ryszard Petru.

"Sytuacja jest z definicji niestabilna. Ta niestabilność dotyczy albo jakości rządzenia, albo wyborów" - powiedział Petru.

Podkreślił, że rynki finansowe przyjęły spokojnie ponowne powołanie rządu Belki, ponieważ nie było to dla nich niespodzianką. Rynki założyły też, że Belka uzyska w drugim podejściu wotum zaufania Sejmu.

Jednak jakiekolwiek spekulacje, że Sejm nie poprze rządu, spowodują bezpośrednio przed głosowaniem niepewność, co przełoży się na osłabienie złotego i wzrost rentowności obligacji.

Zdaniem Petru, osoba Marka Belki jest gwarancją stabilizacji i merytorycznych rozwiązań. Jednak poparcie przez Sejm rządowych reform będzie stanowić problem. Oznacza to, że nawet dobre rozwiązania mogą zostać zaprzepaszczone w parlamencie. Istnieje też niebezpieczeństwo, że rząd sam będzie rezygnował z głębokich reform, ponieważ popierające go siły polityczne podkreślają swoje zaangażowanie społeczne i nie zgodzą się na oszczędności w tej sferze. Według niego, gros reform powinno polegać na ograniczeniu wydatków socjalnych, tymczasem zapowiada się, że może dojść do ich zwiększenia.

Petru ocenia, że jeśli okaże się, że rząd nie ma poparcia i nie realizuje reform, zwiększy się niepewność inwestorów, zacznie też spadać kurs złotego.

Jego zdaniem, "wcześniejsze wybory oczyściłyby sytuację". Początkowo w okresie 2-3 miesięcy spowodowałoby to dużą niepewność na rynkach i możliwe wycofanie się na ten czas inwestorów. Rynki finansowe ustabilizowałyby się jednak w dłuższej perspektywie.

Tymczasem istnieje niepewność, że w wyborach duże poparcie uzyskają populistyczne partie.

Premier Marek Belka, po ponownym zaprzysiężeniu jego gabinetu w piątek, podkreślił, że jego rząd nie zmarnował, ani jednego dnia. Przygotował przez ten czas ustawę o świadczeniach zdrowotnych, przyjął założenia do ustawy budżetowej na rok przyszły, a za kilka dni skończy pracę nad zestawem działań przeciwdziałających biedzie.

"Nie wiem, czy dotychczasowe działania rządu można nazwać dobrą robotą" - skomentował Petru.

Skrytykował projekt ustawy o świadczeniach zdrowotnych, ponieważ w wyniku nacisków politycznych rząd odszedł od propozycji współfinansowania przez pacjentów świadczeń medycznych. Według niego, współfinansowanie na niewielkim poziomie - 1-5 zł - jest pomysłem dobrym co do zasady, ponieważ ogranicza łapówkarstwo i nieracjonalny popyt na usługi medyczne. Opłaty nie mogą jednak stanowić bariery dostępu do lekarza.

Zarzucił też, że przyjęty przez rząd deficyt budżetowy na poziomie 38,8 mld zł jest wciąż zbyt duży i nie zahamuje rosnącego deficytu budżetowego. Według niego, w tym roku prawdopodobnie przekroczymy 55 proc. długu publicznego w relacji do PKB. A to - jego zdaniem - oznacza, że "powinniśmy dążyć do równoważenia budżetu", "w naszej sytuacji nie powinniśmy mieć deficytu, ale nadwyżkę". Petru uważa, że w 2005 r. deficyt budżetowy powinien wynieść co najwyżej 30 mld zł.

W opinii Petru, rząd powinien skupić się przede wszystkim na obniżeniu wydatków socjalnych oraz wydatków na administrację, chociaż oszczędności z tego tytułu nie będą zbyt duże. Można też znaleźć oszczędności w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia społecznego przez uzależnienie składek od dochodów oraz w oświacie, poprzez likwidację części zbędnych etatów ze względu na wyż demograficzny. Również ograniczenie wzrostu rent i emerytur pozwoli znaleźć parę miliardów złotych oszczędności w ciągu roku.

W piątek Marek Belka powołał na stanowisko ministra zdrowia ekonomistę Mariana Czakańskiego, byłego prezesa ING Bank Śląski.

Petru dobrze ocenił ten wybór, ponieważ - według niego -reformą systemu zdrowia powinien zająć się ekonomista, a nie lekarz. Jednak - jak dodał - wszystko będzie zależało od tego, jakimi doradcami i wiceministrami otoczy się nowy minister.