Pfizer dał światu nie tylko viagrę
Na urodziny firmy Pfizer do Muzeum Ignacego Jana Paderewskiego w warszawskich Łazienkach przybyli tłumnie przedstawiciele świata farmacji. Okazja to niezwykła. Pfizer — rozsławiony ostatnio viagrą — wcześniej dał światu wiele preparatów ratujących zdrowie m.in. antybiotyki.
Choć firma powstała w 1849 roku, to o jej dzisiejszej pozycji w świecie farmacji zdecydowała dopiero datowana na 1944 rok masowa produkcja penicyliny i o sześć lat późniejszy własny wynalazek terramycyna. Firma ma swoje korzenie w Niemczech, jednak pierwsze sukcesy osiągnęła na rynku amerykańskim. Tam bowiem dwaj niemieccy emigranci z Ludwigsburga, Charles Pfizer (chemik z wykształcenia) i jego kuzyn Charles Erhart (cukiernik), uruchomili wspólne przedsięwzięcie. Choć popularność zyskali dzięki migdałowym karmelkom zawierającym santoninę — środek przeciw robakom, to jednak był to tylko flirt z farmacją. Przez całe lata ich sztandarowym produktem był kwasek cytrynowy. Dopiero zablokowanie dostaw cytrusów w czasie pierwszej wojny światowej zmusił firmę do szukania innego sposobu uzyskiwania surowca do produkcji.
— Odkryta wówczas metoda fermentacji w głębokich zbiornikach, pozwalająca uzyskać kwas cytrynowy z cukru i miękiszu chleba, została wykorzystana wiele lat później w czasie II wojny światowej do masowej produkcji penicyliny na potrzeby militarne. Dostawy wykorzystano m.in. w czasie operacji D-Day w Normandii. To był początek obecności Pfizera w Europie. Ale tak naprawdę firma zaistniała tu dopiero w 1953 r., najpierw w Wielkiej Brytanii i Belgii, a pięć lat później także w Warszawie — wspomina Kurt H. Hahn, dyrektor regionalny Pfizer Europe.
Zanim to jednak nastąpiło firma obrała nową drogę — jednoznacznie nastawiła się na produkcję leków. Pierwszym jej medycznym odkryciem była terramycyna, opatentowana w 1950 roku. Ogromne nakłady ponoszone na badania pozwoliły na wprowadzenie setek nowych leków m.in.: geopenu, cefobidu, sulperazonu, unasynu, vibramycyny, diflucanu i najnowszego odkrycia — trovanu.
— Pfizer inwestuje w nie duże pieniądze także w Polsce. Prowadzi i finansuje międzynarodowe projekty badawcze. Wspiera naukę, a także wspomaga działalność towarzystw zrzeszających ludzi chorych np. na chorobę Alzheimera, cukrzycę i ich rodziny, nie zabiegając o poklask — mówi prof. Mirosław Mossakowski z Centrum Medycyny Doświadczalnej PAN.
BEZ OBAW: Kiedy dr Tomasz Kamiński, dyrektor generalny Pfizer Polska, przystąpił do krojenia urodzinowego tortu, ktoś zażartował, że jest on nafaszerowany viagrą. Toteż pyszny kawowy smakołyk jedzono ostrożnie.
BĘDZIE BOOM: Do tej pory opisano 30 tys. chorób — leczyć potrafimy zaledwie 1/3. Toteż świat potrzebuje firm farmaceutycznych, zaangażowanych w prace badawcze. Początek nowego wieku przyniesie ogromny postęp w dziedzinie ochrony zdrowia — zapowiada Kurt H. Hahn, dyrektor regionalny Pfizer Europe.
NIEWIELE BRAKUJE: Marzę o takiej rocznicy. Już mamy 54 lata, o14 lat więcej niż Pfizer na polskim rynku. Trochę nam do 150 brakuje, ale to migiem zleci — mówi Michał A. Kornatowski, dyrektor Cefarmu Warszawa (na zdjęciu z Anną Sławatyniec, zastępcą dyrektora ds. marketingu).
NIE TYLKO BADANIA: Żeby zarejestrować jeden lek, trzeba wydać ponad 500 mln dolarów, a Pfizer należy do czołówki firm farmaceutycznych, jeśli chodzi o nakłady na badania. W Polsce współpracuje ponadto z Ministerstwem Zdrowia w zakresie reformy służby zdrowia — sygnalizuje Daniel Fried, ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce (na zdjęciu z Franciszką Cegielską, ministrem zdrowia).
OKNO NA EUROPĘ: Jesteśmy jednym z najstarszych partnerów Pfizera. Od lat reprezentujemy go nie tylko w Polsce. Ósmego grudnia staliśmy się jednym z 10 członków organizacji IPSO. Tym samym rozszerzamy swój obszar oddziaływania na całą Europę — opowiada Andrzej Stachnik, prezes ORFE (na zdjęciu z Donaldem Lambert, prezesem IPSO).