PGE napędzi łódzkie e-auta

Największa polska firma energetyczna postawi w Łodzi stacje do ładowania samochodów na prąd. Inne miasta też próbują sił

Jeszcze w tym tygodniu PGE i wojewoda łódzki podpiszą list intencyjny. Cele mają dwa — postawić w Łodzi sześć stacji ładowania samochodów elektrycznych i… dużo się przy tym nauczyć.

Wyświetl galerię [1/2]

KOLEJKA DO SŁUPKÓW: Potencjał polskiego rynku ładowania aut elektrycznych zainteresował już wielkie koncerny i małych graczy. Do inwestycji szykują się m.in. Fortum, Greenway, Polenergia oraz firmy państwowe. Marek Wiśniewski

— Łódź będzie dla nas dobrym poligonem doświadczalnym. To duże miasto, w centrum Polski, świetnie skomunikowane. Jest jednocześnie największym miastem w naszym obszarze dystrybucyjnym — mówi Henryk Baranowski, prezes PGE. Łódzki pilotaż będzie dla PGE, największej polskiej firmy energetycznej, pierwszym doświadczeniem terenowym w obszarze elektromobilności. Dotychczas firma analizowała rynek, a poza tym zaangażowała się w tworzenie spółki ElectroMobility Poland (wespół z Tauronem, Eneą i Energą). Spółkę zawiązano, ale działalności jeszcze nie podjęła.

Sześć słupków, potem setki

Nowy pomysł PGE zakłada, że będzie w Łodzi inwestorem i operatorem infrastruktury ładowania, a także sprzedawcą usługi. Tylko kto się będzie w Łodzi ładował, skoro po całej Polsce jeździ dziś ledwie 1000 aut elektrycznych? PGE musi łódzkich potencjalnych klientów zachęcić. Dlatego przygotuje m.in. system preferencyjnych stawek za ładowanie, będzie też współpracować z firmami leasingowymi. Ofertę skieruje przede wszystkim do urzędów, korporacji taksówkarskich i firm logistycznych.

— Po szczegółowej analizie łańcucha wartości w e-mobility uznaliśmy, że PGE powinna wejść komercyjnie właśnie w ładowanie. Z jednej strony, zgodnie z rządowym Planem Rozwoju Elektromobilności, ma to szanse przełożyć się na rozwój gospodarczy kraju, a z drugiej — przynieść nam zyski. Na razie to raczkujący segment, więc trudno te zyski oszacować. Dodatkową korzyścią dla PGE będzie też to, że stacje — oprócz ładowania — posłużą nam do kompensacji sieci — wylicza Henryk Baranowski. Nadzieje z pilotażem PGE wiąże też aglomeracja łódzka. Piotr Cieplucha, doradca wojewody łódzkiego, zapowiada, że urząd wesprze PGE administracyjnie w kontaktach z miastem i okolicznymi gminami.

— Możemy pomóc w sprawnym załatwieniu formalności związanych ze stawianiem stacji do ładowania, zwłaszcza tych, które mogą powstać na gruntach należących do skarbu państwa — mówi Piotr Cieplucha. Doradca wojewody ma też nadzieję, że współpraca się w przyszłości rozkręci.

— Na początek stanie sześć stacji, ale docelowo myślimy o 400, przeznaczonych do ładowania wolnego i szybkiego — precyzuje Piotr Cieplucha.

PGE planuje, że do uruchomienia stacji ładowania i startu całego systemu zarządzania będzie gotowa w trzecim kwartale 2017 r.

Minister zachęca

Współpraca z samorządami wpisuje się w oczekiwania rządu, który opiera na niej plany rozwoju transportu elektrycznego.

— Najważniejsze dla projektu elektromobilności są rozwój infrastruktury i współpraca z samorządami — mówił niedawno Michał Kurtyka, wiceminister energii, na Forum Nowej Gospodarki. PGE ma więc już Łódź. Tauron, druga co do wielkości firma energetyczna w Polsce, testuje natomiast autobusy elektryczne w Jaworznie, a rozmawia jeszcze m.in. o współpracy przy tworzeniu wypożyczalni samochodów elektrycznych we Wrocławiu, a także o budowie infrastruktury ładowania w Krakowie. Aktywna była dotychczas Energa, która postawiła kilka stacji ładowania, m.in. przed urzędami w Gdańsku i Sopocie. O nowych pomysłach jednak nie słychać.

— Pracowaliśmy z Energą, powstały cztery słupki. Na razie ta współpraca się skończyła, nie wiem, czy Energa jest jeszcze zainteresowana — mówi Andrzej Bojanowski, wiceprezydent Gdańska. Nie słychać też wiele od Enei. Poza objęciem udziałów w ElectroMobility Poland nie przejawia elektromobilnej aktywności.

Samorządy kipią pomysłami

Samorządy są otwarte na współpracę. Przykładowo, Gdańsk, w którym zarejestrowanych jest tylko ok. 20 aut elektrycznych, ma pomysł na stacje ładowania wyposażone w panele fotowoltaiczne oraz system wypożyczania i ładowania rowerów elektrycznych, a zastanawia się nad wymianą taboru autobusowego.

— Nasi urzędnicy jeżdżą autami elektrycznymi. Sprawują się dobrze, eksploatacja jest tania — mówi Andrzej Bojanowski.

Nad „czymś dużym” pracuje też Warszawa, która z elektromobilnością jest już oswojona. Innogy (dawny RWE) postawił w mieście już 12 słupków do ładowaniaaut elektrycznych. Urzędnicy pomagali w uzyskiwaniu pozwoleń. Na razie jeżdżą „tylko” hybrydami, ale miasto kupuje właśnie 10 autobusów elektrycznych. Do 2022 r. w stolicy ma ich być już 130.

— Kolejny przetarg na usługę car- -sharingu [wypożyczalnia samochodów — red.] będzie już obejmować samochody elektryczne i usługę ładowania — zapowiada Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy. Na pozycji obserwatora usadowiło się na razie Opole. — Patrzymy. Chętnie skorzystamy z doświadczeń innych miast — mówi Arkadiusz Wiśniewski, prezydent Opola.

Autostrady pod prądem

Koncerny motoryzacyjne BMW, Daimler, Ford i Volkswagen ogłosiły wczoraj, że wspólnie stworzą sieć stacji szybkiego ładowania samochodów elektrycznych na głównych autostradach Europy. „Wstępnym założeniem” jest wybudowanie 400 punktów ładowania, a do 2020 r. „tysięcy” takich stacji. Partnerzy sami podkreślili, że ich współpraca ma charakter bezprecedensowy, a ponadto „pozwoli na długodystansową e-mobilność i spowoduje, że więcej osób zdecyduje się na samochody elektryczne”.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 4 listopada 2016 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / PGE napędzi łódzkie e-auta