Jeśli PGE nie kupi
Energi, może się pokusić
o wyższą dywidendę.
Zapowiedziana
rozczarowała część rynku.
76 gr na akcję — wypłatę takiej dywidendy zarekomenduje walnemu zgromadzeniu zarząd Polskiej Grupy Energetycznej (PGE). To o 10 proc. więcej, niż wynikało z informacji opublikowanych kilka tygodni temu przez agencję Reuters, ale znacznie mniej, niż spodziewała się część analityków.
— Oczekiwaliśmy dywidendy na poziomie 98 gr. PGE zapowiedziała wprawdzie udział w prywatyzacji Energi, na co będzie potrzebowała pieniędzy, ale jeśli do zakupu nie dojdzie, spółka ma potencjał, żeby wypłacić akcjonariuszom więcej — uważa Kamil Kliszcz, analityk DI BRE.
Wprawdzie na dywidendę PGE zamierza przeznaczyć niemal cały jednostkowy zysk netto, który wyniósł w 2009 r. 1,44 mld zł, jednak zysk skonsolidowany był znacznie wyższy (4,34 mld zł), co — zdaniem analityka — umożliwia grupie wypłatę dywidendy zaliczkowej. Mogłoby to być dobre wyjście dla skarbu państwa, głównego akcjonariusza PGE, zwłaszcza że po stanowczym "nie" Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów maleją szansę na budżetowe wpływy ze sprzedaży Energi PGE.
Drugą niespodzianką, jaką PGE sprawiła analitykom, była pozycja gotówkowa grupy. W tym przypadku zaskoczenie było jednak pozytywne.
— W IV kwartale PGE wygenerowała aż 1,8 mld zł środków pieniężnych. To otwiera perspektywy finansowania na korzystniejszych warunkach po przeniesieniu go na poziom spółki matki — uważa Kamil Kliszcz.
Ten rok, w opinii analityków, będzie dla największej krajowej firmy energetycznej gorszy od ubiegłego.
— Szacujemy zysk operacyjny na 4,7 mld zł [w 2009 r. było to ponad 5,3 mld zł — red.]. Zarząd zapowiada jednak, że pokryje tę lukę wpływami z dezinwestycji. W planach jest m.in. sprzedaż nieruchomości, Exatela i Polkomtela. Nawet jeśli do tej ostatniej transakcji nie dojdzie w tym roku, sprzedaż innych aktywów powinna wyrównać niedobór zysku EBITDA — dodaje analityk DI BRE.
Jego zdaniem, 2011 r. przyniesie poprawę finansów PGE. Trudno jednak teraz przewidywać, jakim wynikiem zakończy się planowana na ten rok kolejna oferta publiczna akcji grupy.
— Na razie widać, że inwestorzy lepiej myślą o spółce. Stało się to prawdopodobnie na fali ogólnej poprawy nastrojów na rynku. Trudno jednak prognozować, jakie one będą w drugiej połowie roku, kiedy spodziewana jest oferta. Od kondycji szerokiego rynku kapitałowego i przebiegu pozostałych dużych ofert planowanych na 2010 r. będą zależały losy emisji PGE — ocenia Kamil Kliszcz.
Agnieszka Berger