PGNiG ostrzega spółki chemii ciężkiej, że stały się dla niego niebezpiecznymi klientami i grozi zerwaniem współpracy. Gazowy monopolista nie może wyegzekwować od nich zaległości. Chodzi o 640 mln zł.
Spółki chemii ciężkiej, czyli ZA Puławy, ZA Kędzierzyn, ZA Tarnów, ZCh Police — do niedawna strategiczni odbiorcy Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) — straciły ten status. Co gorsza, zarząd PGNiG uznał je za klientów niebezpiecznych. Wielomiesięczne zaleganie z płatnościami za gaz musiało tak się skończyć. Wartość zobowiązań sektora wobec PGNiG sięga już 640 mln zł.
Sytuację chemii dodatkowo komplikuje fakt, że gazu na polskim rynku wcale nie jest za dużo, a branża potrzebuje go coraz więcej.
— Dostawy dla tego przemysłu ostatnio bardzo wzrosły. Cóż z tego, kiedy firmy nadal nie płacą za gaz. Nie chciałbym się narazić na zarzut, że rozdaję za darmo towar i działam w ten sposób na szkodę firmy. Nie może być tak, że niektóre spółki branży chemicznej ogłaszają zyski za I półrocze, a nie regulują zobowiązań. Jeżeli dalej tak będzie, powinny poszukać sobie innych dostawców — mówi Marek Kossowski, szef PGNiG.
Sprawa staje się poważna, ponieważ także Urząd Regulacji Energetyki nie zgadza się, aby dla odbiorców przemysłowych utworzyć specjalną grupę taryfową, dzięki czemu cena gazu dla nich byłaby niższa.
— W takiej sytuacji moglibyśmy negocjować indywidualnie niższe ceny dla firm chemicznych, ale jeżeli one dalej nie będą płacić za gaz, to mija się z celem — dodaje Marek Kossowski.
Szansa na kompromis w tej sprawie między PGNiG a Naftą Polską (NP), odpowiedzialną za restrukturyzację sektora chemicznego, zaczyna się więc rozpływać. Winne jest MSP, które zwlekało z wniesieniem pod obrady rządu strategii dla branży. Wpłynęła ona do kancelarii premiera dopiero kilka dni temu.
— Rozwiązania problemu zadłużenia chemii wobec PGNiG zostały zawarte w projekcie strategii restrukturyzacji tego sektora. Dopóki program nie zostanie zatwierdzony przez Radę Ministrów, nie mogą one zostać wdrożone — mówi Krzysztof Mering, rzecznik NP.
A od tego zależy bardzo wiele.
— Gdyby MSP podjęło decyzję o dokapitalizowaniu naszej spółki co najmniej 100 mln zł, moglibyśmy wówczas uwolnić pieniądze zaangażowane w budowę wytwórni melamina III i przeznaczyć je natychmiast na spłatę zadłużenia wobec PGNiG. Nasze wnioski w tej sprawie czekają na decyzje rządu. W obecnej sytuacji stać nas było na spłatę 8,6 mln zł wobec gazowego operatora — mówi Zygmunt Kwiatkowski, prezes ZA Puławy.


