Cięcia i przejęcia — na tych filarach PGNiG, które nadal dominuje na krajowym rynku gazu, oparło strategię działania na najbliższe lata. Cięcia obejmą też głowę, czyli centralę firmy. A przejęcia — i Polskę, i resztę świata.

Centrala pod lupą
— Od grudnia pracujemy nad tzw. inicjatywą zero, obejmującą przegląd wydatków w centrali PGNiG w Warszawie — mówi Mariusz Zawisza, prezes PGNiG.
Celem przeglądu jest sprawdzenie, czy pracownikom nie jest — na tle coraz bardziej konkurencyjnego gazowego rynku — za dobrze. To kluczowe, jeśli usługi PGNiG mają być atrakcyjne nie tylko jakościowo, ale również cenowo. Analiza obejmie m.in. przywileje, funkcjonalności poszczególnych departamentów, wydajność pracy, a także strukturę wynagrodzeń.
— Efekt tego przeglądu na pewno znajdzie odzwierciedlenie w kosztach ogólnego zarządu — deklaruje Mariusz Zawisza. Na razie na zmniejszenie tych kosztów wpływa okrojenie zarządu PGNiG. W ostatnich dniach 2014 r. rada nadzorcza odwołała ze stanowiska wiceprezesa Jerzego Kurellę (w związku z „oceną merytoryczną”, jak informowała spółka) i na razie nie słychać o planach uzupełnienia wakatu. Cel cięć jest ambitny, bo ogłoszona w końcu 2014 r. strategia PGNiG zakłada, że do 2016 r. wydatki całej grupy zmniejszą się o blisko miliard złotych.
— Jesteśmy też w trakcie inwentaryzacji aktywów, czyli nieruchomości i spółek, np. serwisowych. Wiele z nich nie jest dostosowane do naszych potrzeb, więc chcemy je sprzedać. Z jednej strony wyceny nie zachęcają w tej chwili do sprzedaży, ale z drugiej strony — nie jesteśmy pod presją — zauważa Mariusz Zawisza.
Sieci dla równowagi
Presji na sprzedaż aktywów nie ma, bo PGNiG ma komfortowe wskaźniki zadłużenia(czyli relację długu netto do wyniku EBITDA) oraz otwarte linie kredytowe, po które może sięgnąć w razie potrzeby. A potrzeby mogą się pojawić — gazowa firma szykuje się do przejęć. — Mamy apetyt na zakup sieci ciepłowniczych. Możemy być tu partnerami dla polskich samorządów, które borykają się z problemem wysokiego zadłużenia, ale nie wykluczamy też współpracy z innymi podmiotami biznesowymi — deklaruje Mariusz Zawisza.
Zarządzanie sieciami ciepłowniczymi to biznes stabilny, bo koszty działalności są zawsze uwzględniane w taryfach, ustalanych cyklicznie przez Urząd Regulacji Energetyki. Dlatego jest to kuszące dla PGNiG, które w ciepłownictwie działa za pośrednictwem zależnej Termiki, zajmującej się na razie głównie wytwarzaniem ciepła. W wytwarzaniu rodzajów ryzyka jest więcej niż w przesyle ciepła — związane są m.in. z mechanizmami wsparcia — dlatego biznes sieciowy byłby tu dobrym uzupełnieniem. Dlatego Termika rozmawia już m.in. o współpracy z Veolią, zarządzającą siecią ciepłowniczą w Warszawie. Nie wyklucza też sojuszy z innymi firmami, również energetycznymi.
Algorytm bez ryzyka
Stabilność jednej nogi biznesowej będzie PGNiG potrzebna do zrównoważenia ryzyka w innych obszarach, zwłaszcza w wydobyciu. Ten sektor jest rozchwiany z powodu taniejącej ropy — jej cena oscyluje od kilku tygodni wokół 50 USD za baryłkę, czyli jest o połowę niższa niż przed rokiem. Z jednej strony zniżka surowca wpływa na spadek wycen projektów wydobywczych na całym świecie. A to sprzyja przejęciom.
— Presja spadkowa jest silna, więc inwestorzy będą skłonni do odsprzedaży aktywów. Na prawdziwy wysyp ofert trzeba jednak będzie poczekać. Sądzę, że to kwestia pierwszego półrocza tego roku. Dlatego na razie obserwujemy rynek i dopracowujemy algorytm postępowania, który zastosujemy przy przejęciach — mówi Mariusz Zawisza.
Algorytm uwzględni m.in. apetyt PGNiG na ryzyko, preferencje co do wielkości złóż oraz możliwości transportu surowca.
— Na razie wiemy, że interesuje nas umiarkowane ryzyko. Wyciągnęliśmy wnioski z naszych dotychczasowych inwestycji, raczej nieudanych, w Libii i w Egipcie. Pakistan też przysparza nam problemów. Komfortowo czujemy się natomiast np. w Norwegii — precyzuje Mariusz Zawisza.
Z drugiej strony gwałtowne zmiany notowań surowców skłaniają PGNiG do ostrożnego szacowania potencjału krajowego sektora łupkowego. W strategii firma założyła, że krajowe wydobycie gazu nie zmieni się do 2022 r. To oznacza, że nie przewiduje uruchomienia masowej produkcji gazu z łupków.
— Strategia jest po prostu konserwatywna, oparta na zasadzie ostrożnej wyceny. Nadal dążymy do potwierdzenia geologicznego i ekonomicznego potencjału zasobów gazu niekonwencjonalnego — zapewnia jednak Mariusz Zawisza.
Klienci na długo
PGNiG, które nadal ma ok. 95-procentowy udział w krajowym rynku sprzedaży, za cel postawiło sobie w strategii „utrzymanie pozycji lidera”. Nic dziwnego — stopniowa utrata udziału przez dawnego monopolistę jest nieunikniona, skoro państwo dąży do liberalizacji rynku. Jeszcze niedawno wydawało się, że w utrzymaniu pozycji w handlu gazem pomoże PGNiG-owi taniejąca ropa. Bo to od ropy uzależnione są ceny gazu w długoterminowym kontrakcie z rosyjskim Gazpromem. Spadająca cena zakupu surowca z Rosji, a jednocześnie sztywna cena sprzedaży do polskich klientów (bo określona taryfą), dawały nadzieję na nadzwyczajne marże w tym segmencie rynku. URE wyznaczył jednak taryfę na zaledwie cztery miesiące (dla dużych i hurtowych klientów). Czyli będzie dbać, by marże były uzasadnione.
— To uczciwe podejście ze strony urzędu, skoro ceny są tak nieprzewidywalne. A nam i tak zależy przecież na długoterminowych relacjach z klientami — uważa Mariusz Zawisza.
Przyznaje przy tym, że podejście proklienckie to dla PGNiG główny element transformacji, która ma z molocha zrobić nowoczesny koncern gazowy.
OKIEM EKSPERTA
Początek kadencji, cierpliwość wskazana
JACEK SZYMCZAK, prezes zarządu Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie
Na razie na rynku ciepłowniczym widać zastój, jeśli chodzi o transakcje, co wynika z niedawnych wyborów samorządowych. Nie spodziewałbym się wysypu przetargów przed upływem kilku kolejnych miesięcy. Mało prawdopodobne, by nowi rządzący chcieli rozpocząć kadencję od sprzedaży majątku. Szacuję, że wśród przedsiębiorstw ciepłowniczych połowę stanowią jeszcze firmy państwowe. Jeśli natomiast liczyć według potencjału ciepłowniczego, to do państwa należy jeszcze 40 proc. rynku.
OKIEM EKSPERTA
Początek kadencji, cierpliwość wskazana
JACEK SZYMCZAK, prezes zarządu Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie
Na razie na rynku ciepłowniczym widać zastój, jeśli chodzi o transakcje, co wynika z niedawnych wyborów samorządowych. Nie spodziewałbym się wysypu przetargów przed upływem kilku kolejnych miesięcy. Mało prawdopodobne, by nowi rządzący chcieli rozpocząć kadencję od sprzedaży majątku. Szacuję, że wśród przedsiębiorstw ciepłowniczych połowę stanowią jeszcze firmy państwowe. Jeśli natomiast liczyć według potencjału ciepłowniczego, to do państwa należy jeszcze 40 proc. rynku.
Wyniki mają być lepsze
Strategia PGNiG zakłada przede wszystkim utrzymanie EBITDA na obecnym poziomie (w 2013 r. wyniosła ona 5,6 mld zł) w perspektywie do 2017 r. i zwiększenie jej o około jednej czwartej do 2022 r. W planach są też spore zakupy w segmencie poszukiwawczo- -wydobywczym, głównie za granicą. Mają się przyczynić m.in. do zwiększenia łącznego wolumenu produkcji ropy i gazu do około 50-55 mln baryłek ekwiwalentu ropy naftowej w 2022 r., co oznacza wzrost o co najmniej jedną trzecią. Poza tym PGNiG zadeklarowało, że na dywidendę będzie przeznaczać około połowy czystego zysku.
Wyniki mają być lepsze
Strategia PGNiG zakłada przede wszystkim utrzymanie EBITDA na obecnym poziomie (w 2013 r. wyniosła ona 5,6 mld zł) w perspektywie do 2017 r. i zwiększenie jej o około jednej czwartej do 2022 r. W planach są też spore zakupy w segmencie poszukiwawczo- -wydobywczym, głównie za granicą. Mają się przyczynić m.in. do zwiększenia łącznego wolumenu produkcji ropy i gazu do około 50-55 mln baryłek ekwiwalentu ropy naftowej w 2022 r., co oznacza wzrost o co najmniej jedną trzecią. Poza tym PGNiG zadeklarowało, że na dywidendę będzie przeznaczać około połowy czystego zysku.