PGNiG przygotowuje się do batalii z RosUkrEnergo

Anna Bytniewska
opublikowano: 29-01-2009, 00:00

PGNiG jest gotowe skierować sprawę RosUkrEnergo do arbitrażu. Jest gotowe zakręcić kurek... z kasą.

Nie ma dostaw gazu,

nie będzie płatności z Polski

PGNiG jest gotowe skierować sprawę RosUkrEnergo do arbitrażu. Jest gotowe zakręcić kurek... z kasą.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) zamierza wyciągnąć prawne konsekwencje wobec RosUkrEnergo (RUE), spółki należącej do Gazpromu i ukraińskich oligarchów. Rozważa też wstrzymanie płatności za gaz kupowany od tej firmy w grudniu — na poczet przyszłych roszczeń.

Cierpliwość się kończy

Od 25 stycznia RosUkrEnergo nie wywiązuje się z kontraktu, jaki ma z PGNiG. Dotyczy on dostaw do Polski do końca tego roku 2,3 mld m sześc. gazu rocznie.

— Przygotowujemy się do skierowania sprawy przeciwko RosUkrEnergo na drogę prawną. Taką możliwość daje nam umowa ze spółką — mówi Mirosław Dobrut, wiceprezes PGNiG.

PGNiG czeka tylko na wynik rozliczenia za styczniowe dostawy gazu z kierunku wschodniego.

— To nam pokaże, kto tak naprawdę [Gazprom czy RUE — przyp. red.] i w jakich dobowo ilościach dostarczał nam gaz w mijającym miesiącu. Wówczas będziemy mogli podjąć decyzję o skierowaniu sprawy do arbitrażu — twierdzi Sławomir Hinc, wiceprezes PGNiG.

W tej sytuacji możliwe są dwa scenariusze: albo RUE wznowi dostawy (co jest mało prawdopodobne), albo posypią się kary za niedotrzymanie umowy.

Gorączkowe poszukiwania

PGNiG podpisało kontrakt z RUE na dwa lata w 2005 r. W 2006 r. wybrało tego dostawcę ponownie. Wówczas wartość kontraktu z RUE wyniosła 2 mld zł. Strony przewidziały w umowie możliwość jej przedłużenia. Jest to jednak obecnie mało realne. Ukraiński Naftohaz wykupił dług RosUkrEnergo wobec Gazpromu i chcąc go odzyskać, przejął zapasy gazu tej firmy zgromadzone w ukraińskich magazynach. Julia Tymoszenko, premier Ukrainy, poinformowała, że gaz z magazynów przejęty od RosUkrEnergo nie będzie przesyłany do krajów Europy, w tym do Polski. W bilansie brakuje nam więc jednej czwartej importowanego gazu. PGNiG zapewnia, że prowadzi gorączkowe poszukiwania nowych dostawców, by zmniejszyć deficyt.

— Będziemy rozmawiać z Gazpromem, ale także z innymi dostawcami, którzy odbierają rosyjski gaz z Jamału na zachodzie Europy — mówi Sławomir Hinc.

Gazowe rozgrywki

W grudniu 2008 r. rosyjski Gazprom zadeklarował, że może przejąć zobowiązania handlowe RosUkrEnergo. Wymagałoby to jednak renegocjacji długoterminowe- go kontraktu, jaki PGNiG ma z rosyjskim potentatem. Tymczasem rosyjski dziennik ,,Kommiersant" twier-dzi, że sprawa RosUkrEnergo (RUE) pomoże Gazpromowi wymusić na Polsce ustępstwa w sprawie opłat za tranzyt rosyjskiego gazu przez polskie terytorium. Według dziennika, Gazprom utrzymuje, że nie ma mowy o zemście i po prostu do Warszawy nie dochodzi gaz RUE zamrożony w ukraińskich magazynach. Jednak — zdaniem ,,Kommiersanta" — Węgry i Rumunia, które również mają kontrakty z byłym pośrednikiem, otrzymują paliwo w pełnych ilościach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu