PGNiG: ryzyko polityczne mocno bije w ofertę

Sebastian Gawłowski
08-09-2005, 00:00

Jutro kończą się zapisy w ofercie publicznej Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG). Emisji akcji monopolisty towarzyszą ostre wystąpienia opozycji, która sprzeciwia się upublicznieniu spółki uważanej za strategiczną. Tuż przed wyborami politycy wymieniają ciosy. Wczoraj rząd zadeklarował, że nie wycofa się z oferty. Tymczasem inwestorzy muszą już teraz podjąć decyzję, czy zapisać się na akcje firmy, którą zaraz po debiucie może czekać trzęsienie ziemi.

PO i PiS, partie które prawdopodobnie po wyborach obejmą władzę, zapowiadają przynajmniej częściową nacjonalizację majątku PGNiG. Chodzi o cenne udziały w firmie dystrybucyjnej EuroPol Gaz. Te plany wpłyną negatywnie nie tylko na ocenę atrakcyjności inwestycyjnej PGNiG. Polityczna ingerencja w strukturę firmy po debiucie mogłaby popsuć wizerunek polskiego rynku kapitałowego w oczach inwestorów zagranicznych. Kiełbasa to więc wyborcza czy zapowiedź faktycznych działań?

Dla potencjalnego kupca akcji PGNiG najważniejsza jest teraz niepewność dotycząca nie tylko topniejących szans zarobku na tych akcjach, ale również to, że kupi drogo akcje firmy, której sytuacja rynkowa może niedługo ulec zmianie. Niepewności tej nie zmniejszają deklaracje o rekompensatach dla firmy. Są one jedynie próbą złagodzenia zbyt stanowczego tonu wypowiedzi szykującej się do przejęcia władzy opozycji.

Spór o przyjęty plan upublicznienia PGNiG przesłonił inną bardzo ważną dla inwestorów kwestię. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że po wyborach dojdzie do zmiany zarządu spółki. Obecnie trudno nawet spekulować, kto może zastąpić prezesa Marka Kossowskiego, jaka będzie wizja firmy według następcy, czy nastąpi zmiana skądinąd dobrej strategii rozwoju. To wszystko jest kolejnym czynnikiem ryzyka dla potencjalnych inwestorów, o którym — podobnie w przypadku ryzyka politycznego — nie uprzedzono w prospekcie emisyjnym.

Biura maklerskie oficjalnie mówią o bardzo dużym zainteresowaniu ofertą PGNiG, ale ich optymizm jest na wyrost. Brokerzy ostrzyli sobie apetyt na kolejki przed okienkami i prowizje z kredytów na akcje. Przed ofertą obstawiali co najmniej 95-proc. redukcję zapisów. Teraz mina im zrzedła. Optymiści nieoficjalnie mówią, że 70-proc. będzie sukcesem. To i tak byłby dobry wynik, osiągnięty głównie dzięki wysokim lewarom. Już teraz wiadomo, że ta oferta nie znalazła tak dużego odzewu wśród inwestorów indywidualnych, jak PKO BP. Nie wiadomo natomiast, jak na zamieszanie wokół PGNiG zareagują inwestorzy zagraniczni. Wydaje się, że popyt z ich strony nie będzie tak wysoki, jak oczekiwano. Czy zaakceptuje podwyższone ryzyko i wyłoży pieniądze? Jacek Socha, minister skarbu, twierdzi, że nie ma o to obaw.

Już we wtorek w „PB” pisaliśmy, że ryzyko w pełni uzasadnia ustalenie ceny emisyjnej w okolicy dolnej granicy widełek (2,5 zł) — tym bardziej że przedział cenowy został ustalony wysoko. Wydaje się, że sytuacja wokół spółki będzie miała przełożenie na jej debiut na GPW. W najlepszym razie początek giełdowej kariery PGNiG może być podobny do debiutu Lotosu, którego akcje długo czekały na wzrosty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / PGNiG: ryzyko polityczne mocno bije w ofertę