PGNiG szykuje stół do międzynarodowych rozmów

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-03-06 00:00

Z Gazpromem o cenie, z Katarem i o cenie, i o terminach. Zarząd PGNiG chce renegocjować kontrakty, których obawia się rynek.

Jeśli pracujący od 1 stycznia nowi członkowie zarządu PGNiG nie są jeszcze mocni w międzynarodowych negocjacjach, to na koniec tego roku będą mieli doświadczenie niczym starzy wyjadacze. Najpierw czekają ich supertrudne gazowe rozmowy z Katarczykami, a w listopadzie — niemniej trudne z Rosjanami z Gazpromu.

FOT. TR
FOT. TR
None
None

Katar mówi o terminach

W kontrakcie katarskim do renegocjacji jest i czas, i miejscedostaw (bo terminal LNG w Świnoujściu wciąż jest niegotowy), ale również cena (przewyższająca dzisiejsze ceny rynkowe gazu). PGNiG nie ujawnia jednak szczegółów rozmów.

— Pracujemy nad scenariuszami negocjacji — mówił wczoraj Mariusz Zawisza, prezes PGNiG. Mało wylewny jest też Qatargas, czyli katarski kontrahent PGNiG. W jego skąpym oświadczeniu zwraca jednak uwagę podkreślenie „terminowości” dostaw.

— Jesteśmy w bliskiej współpracy z PGNiG. Najważniejsze jest dla nas zapewnienie bezpiecznych i terminowych dostaw LNG do Polski — podało nam biuro prasowe Qatargas. Zgodnie z kontraktem, pierwsze dostawy gazu z Kataru mają wpłynąć w lipcu. Jeśli do tego czasu zarząd zamknie renegocjacje tego kontraktu, będzie mógł spokojnie siąść do stołu z Rosjanami. Na tyle spokojnie, na ile spokojne będą relacje polityczne na linii Polska-Rosja.

— W listopadzie otwiera się okno negocjacyjne i zamierzamy z niego skorzystać — podkreśla Mariusz Zawisza.

— Wiadomo, że będziemy chcieli uzyskać korzystniejsze warunki — dodaje Jarosław Bauc, wiceprezes ds. finansowych PGNiG, nie precyzując jednak, czy mówi o cenie, czy o innych warunkach kontraktu.

Kontrakty niepokoją

Oba kontrakty są dla inwestorów źródłem niepokoju.

— W kontekście planowanej liberalizacji rynku gazu inwestorzy mają obawy związane z kontraktami z Gazpromem i Qatargas, które są najdroższymi źródłami dostaw dla PGNiG — zauważa Tamas Pletser, analityk Erste Group.

Liberalizacja to trzecia poważna obawa, bo jej nieuchronnym efektem dla PGNiG, który jest monopolistą z ok. 95-procentowym udziałem w rynku, będzie spadek wolumenu sprzedaży.

— Spodziewamy się, że utracimy część klientów, zwłaszcza w segmencie największych odbiorców, którym najłatwiej zdywersyfikować dostawy. Będzie to widoczne pod koniec tego roku — przewiduje Mariusz Zawisza.

W oficjalnej prognozie PGNiG oszacował, że wolumen sprzedaży gazu spadnie w tym roku z 16 mld m sześc. w 2013 r. do 14,4 mld m sześc. Oprócz tego, że firma będzie oddawać rynek konkurencji, ucierpi też na widocznej za oknem nadzwyczaj łagodnej zimie. Już w czwartym kwartale zaciążyła na wynikach PGNiG, bo wolumen był o 15 proc. niższy niż przed rokiem, co spowodowało spadek zysku w segmencie dystrybucji.

Czwarty kwartał rozczarował rynek nie tylko z powodu efektów ciepłej pogody, ale również z powodu odpisu na utratę wartości w segmencie poszukiwania i wydobycia (czyli w Libii) w wysokości 304 mln zł.

— Nawet pomijając powyższy odpis, rentowność była niższa niż rok wcześniej, mimo rekordowej produkcji (309 tys. ton ropy, 1,2 mld m sześc. gazu ziemnego), co zapewne wynika z wyższych odpisów amortyzacyjnych oraz innych kosztów — zauważa Tamas Pletser. W efekcie PGNiG osiągnęło 805 mln zł zysku EBITDA, podczas gdy rynek oczekiwał 1,6 mld zł. Na poziomie netto strata wyniosła 161 mln zł, wobec oczekiwanego zysku wysokości 651 mln zł.