PIAPiasecki nie przekonał na razie żadnej instytucji finansowej do udzielenia pomocy finansowej. Spółka, która tydzień temu przyznała, że utraciła płynność, chce więc układu z wierzycielami i redukcji długu. Rozmowy na temat pozyskania zewnętrznego wsparcia pewnie się jednak jeszcze nie skończą.
Zarząd Pia Piaseckiego złożył w sądzie rejonowym w Kielcach wniosek o otwarcie postępowania układowego. Ten sam sąd w ubiegłym tygodniu mylnie poinformował, że podwykonawca budowlanej spółki złożył wniosek o bankructwo Piaseckiego. To był początek prawdziwej burzy w giełdowej spółce. Jej prezes przyznał, że przedsiębiorstwo utraciło płynność finansową. Później Piasecki stracił kontrakty budowlane, a jeden z banków wypowiedział kredyt.
Propozycje układowe Piaseckiego zakładają całkowite zredukowanie długu wobec wszystkich wierzycieli z tytułu odsetek za zwłokę, naliczonych do dnia otwarcia postępowania układowego, oraz kosztów postępowania sądowego i egzekucyjnego w całości. Pozostałe wierzytelności miałyby zostać zmniejszone o 60 proc.
— To racjonalny ruch ze strony zarządu, który stara się w ten sposób uratować spółkę — twierdzi Tomasz Binkiewicz z DM BOŚ.
Zdaniem analityków, trudno dziś oceniać, jak na propozycje układowe zareagują wierzyciele. Uprzywilejowani mieliby zostać drobni wierzyciele (do 20 tys. zł). Mieliby oni otrzymać pieniądze w ciągu trzech miesięcy od daty uprawomocnienia się postanowienia sądu o zatwierdzeniu układu. Pozostałe długi miałyby być płacone w kwartalnych ratach przez cztery lata z roczną karencją.
Postępowaniem układowym Piasecki chce objąć 120 mln zł długów, w tym zobowiązania handlowe (93 mln zł), zobowiązania wobec banków (24mln zł) i inne długi na kwotę 3 mln zł. Spółce zostałoby wówczas jeszcze ponad 72 mln zł długów, które nie zostałyby objęte układem.