Piasecki: znów wniosek o upadłość

Marcin Goralewski
opublikowano: 2002-07-31 00:00

Techmex, jeden z wierzycieli Pia Piaseckiego, złożył wniosek o upadłość giełdowej spółki budowlanej. Długi wobec tego podwykonawcy przy budowie nowej siedziby TP SA przekraczają 10 mln zł. Wierzyciel nie jest zainteresowany postępowaniem układowym, które proponuje firma.

Techmex, warszawska spółka zajmująca się instalacjami sanitarnymi (czyli m.in. systemami klimatyzacyjnymi i grzewczymi), złożyła wniosek o upadłość przeżywającej trudności finansowe spółki Pia Piasecki. Dokumenty wpłynęły do sądu na początku tego tygodnia.

— Domagamy się także upadłości firmy z grupy Piaseckiego — Pia Piasecki Budownictwo. Ten wniosek również jest już w sądzie — wyjaśnia Krzysztof Warchoł, prezes zarządu Techmexu.

Długi Piaseckiego wobec warszawskiej spółki przekraczają 10 mln zł.

— Nie jest to cała kwota. Dodać do tego możemy także prace w toku, czyli około 3 mln zł, czy też 2,5 mln zł kaucji — dodaje prezes Techmexu.

Długi narosły podczas budowy nowej siedziby TP SA.

— To był prestiżowy kontrakt. Wydawało się też, że będzie on bezpieczny. Problem polegał jednak na tym, że TP SA regulowała zobowiązania na bieżąco, a pieniądze zostawały u Piaseckiego — wyjaśnia Krzysztof Warchoł.

Przed tygodniem pisaliśmy, że inni wierzyciele Piaseckiego domagali się już wcześniej zwrotu pieniędzy wchodząc na drogę sądową. Jedną sprawę rozwiązano polubownie, a drugi wniosek nie spełniał wymogów formalnych. Później spółka przyznała, że utraciła płynność finansową i prowadzi intensywne negocjacje z bankami na temat dalszego kredytowania działalności spółki. Niedawno Pia Piasecki złożył wniosek o postępowanie układowe, w którym proponuje poza 60-proc. redukcją długu roczną karencję.

— Działalność Pia Piaseckiego nie kwalifikuje się pod przepisy prawa układowego, a pod regulacje prawa upadłościowego — mówi Krzysztof Warchoł.

Nie tylko wierzyciele zirytowani są kondycją spółki. Kolejne firmy wypowiadają Piaseckiemu kontrakty budowlane (np. Dom Development i BRE.locum), a Kredyt Bank zażądał zwrotu 12 mln zł kredytu.