Piątek przywrócił zyski Neckermannowi

MAG
opublikowano: 19-06-2013, 00:00

Rok bez prezesa, który znał firmę od podszewki, skończył się dla touroperatora stratą. Ale to też efekt strategii grupy.

Krzysztof Piątek, kierujący Neckermannem w Polsce od początku działalności, zostawił go w 2011 r. z 263 mln zł obrotów i kilkusettysięcznym zyskiem. Jego następcą został Marek Węgierek, z doświadczeniami z Procter & Gamble, Horteksu czy AT Kearney.

MUSI BYĆ CHEMIA:
 Krzysztof Piątek, prezes Neckermanna Polska, odszedł z firmy, bo było mu „nie po drodze” z ówczesnym zarządem grupy Thomas Cook. Po 14 miesiącach brytyjska firma, której kierownictwo zdążyło się zmienić, poprosiła go o powrót.
 [FOT. WM]
MUSI BYĆ CHEMIA: Krzysztof Piątek, prezes Neckermanna Polska, odszedł z firmy, bo było mu „nie po drodze” z ówczesnym zarządem grupy Thomas Cook. Po 14 miesiącach brytyjska firma, której kierownictwo zdążyło się zmienić, poprosiła go o powrót. [FOT. WM]
None
None

— W roku finansowym zakończonym we wrześniu 2012 r. spółka miała blisko 2 mln EUR pod kreską. W roku kalendarzowym przy 242 mln zł obrotów zanotowała 2,5 mln zł straty. Poprzednio na minusie byliśmy w 2003 r. W związku z tym zarząd firmy Thomas Cook zaproponował mi ponowne objęcie funkcji prezesa. W każdej działalności gospodarczej bez względu na branżę liczy się wynik, a za poprzedni rok był zły. To wymagało reakcji — mówi Krzysztof Piątek. W ubiegłym roku spadła też liczba klientów: ze 142 do 123 tys.

— Nie mogę rozmawiać o sytuacji firmy — ucina Marek Węgierek, który znów pracuje w AT Kearney. Jednak prezes dużego touroperatora, który zastrzega anonimowość, broni byłego szefa konkurencji.

— Prezes Węgierek przyszedł do firmy, gdy oferta na lato była już gotowa i miał na nią niewielki wpływ. Sądzę, że nowi szefowie oczekiwali dużego wzrostu rynku nawet za cenę wyniku. Potem znów zmienił się układ korporacyjny, decyzje wróciły do Niemiec, a Niemcy chcieli zysku, stąd ponowna zmiana na stanowisku prezesa — przypuszcza nasz rozmówca. Po ośmiu miesiącach obecnego roku finansowego wynik jest o 9 mln zł lepszy niż rok temu.

— Teraz jest najważniejszy czas dla touroperatorów. Od czerwca do września firmy realizują 75-80 proc. obrotów i wyniku. Jesteśmy dobrej myśli. Złoty jest stabilny, a ceny paliwa lotniczego niższe niż rok temu. O ile nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, powinno nam się udać zrealizować plan, choć jest ambitny. Założenia budżetowe to 1,8 mln EUR wyniku finansowego (czyli prawie 8 mln zł). Chcemy w tym roku zwiększyć przychody i liczbę klientów o 10 proc. — zapowiada Krzysztof Piątek. Zaznacza, że ważne jest trzymanie w ryzach wydatków.

— Zmniejszyliśmy zatrudnienie ze 128 do 118 osób i zamknęliśmy dwa biura, które przynosiły straty. Największe znaczenie miało obniżenie o połowę kosztów produkcji katalogów — mówi prezes Neckermanna Polska. Uchyla też rąbka tajemnicy, jak się zarabia w turystyce czarterowej, gdzie rentowność sięga 1-2 proc.

— Najważniejsze to utrzymanie najwyższego z możliwych poziomu zapełnienia samolotów. Przez osiem miesięcy udało nam się utrzymać poziom ponad 90 proc., a w jednym miesiącu nawet 98 proc. — mówi szef touroperatora. Przez ponad rok nieobecności w Neckermannie Krzysztof Piątek nie stracił kontaktu z branżą. Wręcz przeciwnie: kierował założonym w 2011 r. Polskim Związkiem Organizatorów Turystyki, który bierze udział we wszystkich pracach legislacyjnych ważnych dla branży.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAG

Polecane