Ekonomiści Daniel W. Sacks, Betsey Stevenson i Justin Wolfers na podstawie swoich badań twierdzą, że istnieje relacja pomiędzy dochodami a szczęściem. Jeśli zwiększymy dochody ze 100 tys. USD na 200 tys. to wzrost satysfakcji będzie taki sami, jak w momencie, gdy zarobki wzrosną z 200 tys. do 400 tys. Jeśli natomiast dochody zwiększają się następnie z 400 tys. na 600 tys., to zadowolenie wzrasta, ale nie tak bardzo. Do kolejnego skoku szczęścia porównywalnego z poprzednimi potrzebne byłoby podwojenie zarobków, czyli dojście do pułapu 800 tys.
Paradoks do rozwiązania
Naukowcy w grudniu opublikowali pracę w Institute for the Study of Labor (IZA) w Bonn. Grupa uczonych od dawna próbuje się uporać się z tzw. paradoksem Easterlina.
Profesor Richard Easterlin, który wykładał na University of Southern California, zajmował się badaniem relacji zachodzących pomiędzy zarobkami a odczuwanym szczęściem. Według jego teorii, pieniądze mogą zwiększać poziom szczęścia w życiu, ale tylko do pewnego punktu. Na tej podstawie wskazywał, że poziom szczęścia mieszkańców biedniejszych krajów nie musi być mniejszy niż tych z bogatszych państw. Easterlin twierdzi, że względne dochody, czyli to ile posiadasz w porównaniu z ludźmi wokoło, mają większe znaczenie niż dochody bezwzględne.
Portal amerykańskiego magazynu "Forbes" podaje przykład ilustrujący, czym jest ten paradoks: dobrze zarabiający pracownik banku Goldman Sachs niekoniecznie musi być osobą bardziej szczęśliwą od pracownica fabryki General Electric. Jeśli kupisz Forda, następnie chcesz mieć Mercedesa, i tak dalej, i dalej.
Polacy i szczęście
A jak się ma poziom szczęścia Polaków? Sprawdził to pod koniec 2012 roku CBOS. Ponad połowa Polaków odczuwała zadowolenie, że coś im się w życiu udało, ale jednocześnie połowa odpowiedziała, że wiele razy odczuwała zdenerwowanie i rozdrażnienie.
Badanie potwierdziło też, że ocena stanu materialnego i wykształcenie poprawiają samopoczucie. Pozytywne stany emocjonalne częściej odczuwali badani, którzy lepiej oceniają swoją sytuację materialną. Pozytywne myślenie to także częściej cecha ludzi lepiej wykształconych.
Z kolei prof. Janusz Czapiński, na podstawie badań „Diagnoza społeczna” mówił w zeszłym roku tygodnikowi "Poiityka" że poziom pozytywnych odpowiedzi na pytanie, czy chce się panu żyć, nie był tak wysoki od 1991 r.
