Ten rok będzie stał pod znakiem inwestycji w stadiony, na których za trzy lata będą rozgrywane mecze EURO 2012.
Do piłkarskich mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie zostały 1254 dni. Polska potrzebuje trzech nowych stadionów (czwarty w Poznaniu jest modernizowany), czas wziąć się do solidnej roboty.
Praca czeka
W tym roku zostanie wybrany wykonawca naziemnej części Stadionu Narodowego w Warszawie, której budowa ma się rozpocząć w drugim kwartale. Według szacunków sprzed kilku miesięcy, budowa całego obiektu ma kosztować 1,2 mld zł.
— Na ten rok na wypłatę dla wykonawców mamy przygotowane 386 mln zł — mówi Marcin Hadaj, rzecznik prasowy Narodowego Centrum Sportu (NCS).
W ubiegłym roku NCS wydało na inwestycję prawie 100 mln zł. Reszta zostanie wykorzystana w latach 2010-11. Budżet przedsięwzięcia zapewnia państwo.
— W tym roku pracę na budowie dostanie około tysiąca osób. Drugie tyle potrzebne będzie w fabrykach i zakładach produkujących prefabrykaty i konstrukcje oraz materiały potrzebne do budowy stadionu — mówi Marcin Hadaj.
Mają dylemat
Z kolei budowa gdańskiej Bałtyk Areny pochłonie łącznie 866 mln zł, z tego 144 mln zł to dotacja rządowa, 222 mln zł budżet miasta, a 500 mln zł mają przynieść obligacje.
— Za pierwszy etap prac: prace ziemne i melioracje, zapłacimy 102 mln zł. Nie znamy jeszcze ceny, jaką poda generalny wykonawca, bo wybierzemy go w drugim kwartale roku — mówi Michał Kruszyński, rzecznik biura inwestycji Euro Gdańsk 2012.
Nie wiadomo jeszcze, ile osób znajdzie pracę w tym roku przy bałtyckim projekcie piłkarskim.
Dosłownie za moment ma także ruszyć budowa stadionu miejskiego we Wrocławiu, co łącznie miało pochłonąć 521,1 mln zł. Znane są oferty trzech konsorcjów ubiegających się o jego budowę. Najtańszy projekt jest prawie o 200 mln zł droższy od kwoty, jaką pierwotnie zaplanowało na ten cel miasto. Teraz władze Wrocławia zastanawiają się, czy dołożyć brakującą sumę, czy unieważnić przetarg i rozpisać go od nowa. Według wstępnego planu, obiekt ma być oddany do użytku na koniec 2010 r.