Pieniądze szpitali w rękach sądów

Joanna Barańska
opublikowano: 2005-03-01 00:00

Trybunał Konstytucyjny zastanawiał się, czy NFZ ma płacić za ponad-limitowe świadczenia. Odpowiedź zostawił sądom.

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego (TK) zajęli się ciekawym przypadkiem. W styczniu 2000 r. Samodzielny Publiczny Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Żurawicy zawarł z branżową kasą chorych umowę na udzielanie świadczeń zdrowotnych. Kasa zobowiązała się finansować porady ambulatoryjne do 14 tys. zł, a leczenie szpitalne — do 160 tys. zł. Popyt na usługi szpitala okazał się większy — w ciągu roku wykonał ich za 265 tys. zł ponad limit. Część tych pieniędzy kasa zwróciła, o ponad 217 tys. zł szpital wytoczył proces i w pierwszej instancji przegrał. Lubelski Sąd Apelacyjny, do którego trafiła sprawa, miał wątpliwość: czy ustawa o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, która nie zawiera szczegółowych warunków kontraktowania świadczeń, jest z tego powodu zgodna z konstytucją. Wiadomo przecież — napisał w uzasadnieniu pytania do TK — że przy zawieraniu umów kasa chorych, a teraz Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ), stoi na pozycji silniejszego, więc może warunki i zakres świadczeń powinny być zapisane w ustawie, żeby nie pozbawiać obywatela konstytucyjnego prawa do ochrony zdrowia i żeby nie musiała za nie płacić placówka zdrowotna.

Ustawa już nie obowiązuje, ale w ustawie o ubezpieczeniu w NFZ znajduje się podobny zapis, a w kraju toczą się postępowania wszczęte za starej ustawy, w których ZOZ procesują się o pieniądze za usługi ponadlimitowe. Wyrok stwierdzający niekonstytucyjność przepisów mógłby oznaczać, że NFZ nie może ustalać limitów świadczeń.

TK orzekł jednak, że przepis nie jest niezgodny z konstytucją i że wszystkie wątpliwości na temat systemu ubezpieczeń rozstrzygnął już rok temu, uchylając prawie całą ustawę o NFZ. Konstytucja nie przesądza, jak ma wyglądać system, a ustawa ma zawierać zakres świadczeń opłacanych przez NFZ. Skoro więc nie ma zastrzeżeń co do spornego zapisu, wszystkie sądy będą dokonywać własnej wykładni i zasądzać — lub nie — pieniądze szpitalom według własnego uznania.