Pieniądze z kolorowej i pachnącej skarpety

Magdalena Mastykarz
11-08-2015, 22:00

Pomysł na biznes: Twórcy Cup of Sox i Zooksy przekonują Polaków, że stopy odziane w kolory wyglądają lepiej. Jednak by biznes się udał, do kreatywności trzeba dodać technologię i know-how

Zaskoczą oryginalnym designem, zachwycą połączeniem kolorów oraz zapachem i będą idealne na prezent. Mowa o... skarpetkach. Wątpliwości mogą mieć zwłaszcza ci, których co roku święty Mikołaj obdarowuje paczką czarnych, smutnych skarpet. Albo ci, którzy podczas zagranicznej podróży spotkali rodaka w białych skarpetkach i sandałach... Jednak coraz więcej osób nie zgadza się z tym, że skarpetki muszą być nudne. Producenci, którzy walczą ze skarpetkowymi stereotypami, zaczynają na tym nieźle zarabiać.

DOŚWIADCZENIE I ŚWIEŻOŚĆ:
Zobacz więcej

DOŚWIADCZENIE I ŚWIEŻOŚĆ:

Daria Skopińska- Pięta oraz jej mąż Dominik Pięta, twórcy marki Zooksy, skarpetkowego biznesu nauczyli się od rodziny. Ale to oni wpadli na to, że można sięgnąć po niecodzienny design i produkować skarpety przypominające… sushi. JANUSZ CZAPLA

Niebanalne pomysły…

Oranż na melanżu z granatem w rewanżu czy jamniczek długi jak sześć tomów Moliera to tylko próbka tego, co proponuje Cup of Sox. — Jako fabryka skarpet istniejemy na rynku już ponad 30 lat. Do stworzenia Cup of Sox skłoniło nas kilka rzeczy: sytuacja na rynku dziewiarskim — spadek zaufania do produkcji z Dalekiego Wschodu i wzrost zainteresowania produktami krajowymi, zmiany społeczne w zakresie poczucia stylu — Polacy otworzyli się na kolory i odważny design oraz trend poszukiwania produktów oryginalnych i nietypowych — wylicza Olaf Wójtowicz, jeden z pomysłodawców marki. Pewnego dnia w łódzkiej fabryce Nordhorn do całkiem poważnych skarpetek dodano szczyptę szaleństwa, garść kolorów i mnóstwo fantazji. Pozostawała jeszcze kwestia wymyślenia jakiejś unikalnej cechy, dzięki której nowy projekt zostanie zapamiętany.

— A może zapakujemy je w kubek od kawy? — po długiej burzy mózgów padła dość zaskakująca propozycja. Dlaczego akurat w kubek? Na stronie internetowej pomysłodawcy tłumaczą to z przymrużeniem oka: „Można się z niego napić, można posadzić w nim miniaturowego kaktusa, można grać nim w trzy kubki — o ile, rzecz jasna, macie trzy kubki (...)”. Ale kubek to nie wszystko, czym zaskakują twórcy Cup of Sox. Ich zamysłem była gra ze stereotypami, czyli na przykład ze skarpetkowym zapachem. Wcale nie musi być on przykry.

— Wszystkie kubeczki ze skarpetkami tuż przed wysyłką do klienta mają dodawanyspecjalny aromat. Mamy ich ponad 20 i większość z nich jest ściśle powiązana z konkretnymi wzorami oraz kolorami — zaznacza Olaf Wójtowicz. Jego zdaniem, niekonwencjonalne rozwiązania w ich wypadku okazała się trafioną strategią marketingową.

…i rodzinny know-how

Na niestandardowe pomysły klientów dotyczące wykorzystania skarpet otwarci są też Daria Skopińska-Pięta oraz jej mąż Dominik Pięta, twórcy marki Zooksy. Projektują i produkują własne, oryginalne wzory, ale to, czym odróżniają się od innych — nawet tych najbardziej kolorowych — firm skarpetkowych, jest właśnie duża elastyczność w projektach dla konkretnego klienta. Jedną z ich oryginalniejszych realizacji są skarpetki sushi stworzone dla firmy JemSushi.pl (pisaliśmy o niej w „Pulsie Biznesu” 5 sierpnia).

— Udowadniamy, że nie trzeba projektować ubrań, żeby wykorzystać skarpetki do promocji swojej marki. Dla jednego z naszych klientów zaprojektowaliśmy kolekcję skarpet wyglądających jak nigiri i maki, które do złudzenia przypominają japońskie smakołyki — opowiada właścicielka marki.

Do kogo starają się trafić twórcy kolorowych skarpet? — Do górników, studentów, prawników, lekarzy, żołnierzy, himalaistów, polityków oraz emerytów — wylicza Olaf Wójtowicz, starając się nikogo nie pominąć.

— Zastosowanie dla naszych skarpet znaleźli zarówno profesjonalni styliści modowi, osoby związane stricte z kulturą streetwearową, jak i korporacyjne rekiny, dla których skarpetka jest wentylem wolności w biznesowym dress code — dodaje Olaf Wójtowicz.

Równie ważne co fantazyjne kolory i pomysłowy marketing w skarpetkowym biznesie ważna jest… technologia. Cup of Sox działają w branży od 30 lat, twórcy Zooksów mieli dostęp do rodzinnego know-how — Daria jest córką właścicielki farbiarni skarpet, a rodzina Dominika doskonale wie, o co chodzi w ich produkcji. Czego więcej potrzeba, żeby się udało? Parku maszyn.

— Kupowaliśmy je stopniowo. Na początku trzy maszyny komputerowe, każda po 15 tys. USD. Potem siedem maszyn do produkcji skarpet garniturowych, maszynę do zszywania palców skarpet, do metkowania i kilka innych niezbędnych do produkcji. Po czasie były kolejne sprzęty. I tak to będzie teraz wyglądać, bo cały czas inwestujemy w rozbudowę parku maszyn — mówi Daria Skopińska-Pięta.

Obydwie firmy chcą się rozwijać, a ich najbliższe plany to mocne zaistnienie na rynkach zagranicznych. W kraju jednak także mają wiele do zrobienia, a ich cel jest wspólny — przekonać jeszcze więcej Polaków, że skarpety to nie tylko bielizna, ale ważny element mody.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Mastykarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Pieniądze z kolorowej i pachnącej skarpety