Pieriemyczka, czyli gra na rzecz Opalu

Rosjanie chcieli drugiej nitki Jamału, ale już nie chcą. Ich dyplomacja gazowa ma się dobrze, próbując wywrzeć presję na Brukselę

Pieriemyczka to określenie pomysłu zakładającego budowę drugiej nitki Jamału, czyli gazociągu łączącego Białoruś ze Słowacją — poprzez Polskę, a z pominięciem Ukrainy. Ujmując rzecz skrótowo: zamieszanie informacyjne wokół pieriemyczki zaowocowało w zeszłym roku odwołaniem Mikołaja Budzanowskiego, ministra skarbu, i Grażyny Piotrowskiej- Oliwy, prezes PGNiG.

Zobacz więcej

fot. FORUM

Rosyjski Gazprom chciał wtedy, aby pomysł budowy pieriemyczki został przeanalizowany. A Polska nie chciała umożliwiać Rosji omijania wspieranej przez nas tradycyjnie Ukrainy. Teraz mamy zmianę frontu — Gazprom już pieriemyczki nie chce, jak doniósł w czwartek dziennik „Wiedomosti”. A Polska? To skomplikowane.

Nowe nitki do klientów

— Jeśli gazociąg nas ominie, po prostu na nim nie zarobimy. Budowa pieriemyczki byłaby ogromną inwestycją, przy której pracowałyby polskie firmy, a Polska zarobiłaby choćby na opłatach za tranzyt. Nie wspominając już o wzmocnieniu naszej pozycji w negocjacjach gazowych z Rosją, bo bylibyśmy krajem tranzytowym, jak Ukraina — zauważa Grażyna Piotrowska-Oliwa.

Tymczasem „Wiedomosti” podały, że Gazprom zdecydował o odejściu od pieriemyczki ze względu na brak poparcia ze strony Polski dla projektu. Gazprom uznał też, że bardziej opłaci mu się położenie jeszcze jednej nitki magistrali Nord Stream do Niemiec, po dnie Morza Bałtyckiego. Mowa jest też o jeszcze jednej nitce, do Wielkiej Brytanii.

— Gazprom nie podał, z czego wynika ta opłacalność. Ale można przypuszczać, że wziął pod uwagę niepewną sytuację polityczną na Ukrainie, która może zachwiać bezpieczeństwem dostaw gazu do Europy. Wszak konflikty na linii Rosja-Ukraina zwykle mają przełożenie na kwestie gazowe. Wziął też na pewno pod uwagę zeszłoroczne wyniki sprzedażowe, wskazujące, że popyt na rosyjski gaz wzrósł najmocniej właśnie w Niemczech i w Wielkiej Brytanii — zauważa Agata Łoskot-Strachota, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich.

Należy przy tym przypomnieć, że pieriemyczka to nie jest projekt inwestycji, tylko pomysł, który wymaga wciąż analiz.

Presja na komisję

Gazprom wziął też na pewno pod uwagę zbliżającą się decyzję Komisji Europejskiej (KE) w sprawie zasad korzystania z gazociągu Opal, łączącego północne Niemcy z południowymi (czyli Nord Stream z systemem Czech). Gazpromowi zależy na zagwarantowaniu sobie jak największych mocy przesyłowych w tym gazociągu. — W związku z tym Gazprom wywiera teraz na KE rodzaj presji. Pokazuje, że chce budować nowe nitki łączące Rosję z Europą — podkreśla Agata Łoskot-Strachota. Podobnego zdania jest Grażyna Piotrowska-Oliwa.

— Widzę tu budowanie pozycji negocjacyjnej na potrzeby rozmów z KE. Gazprom pokazuje po prostu Europie, że z Polakami nie da się spokojnie i biznesowo rozmawiać — uważa Grażyna Piotrowska-Oliwa. Samo PGNiG nie komentowało wczoraj decyzji Gazpromu. Na Twitterze wypowiedział się natomiast Rafał Baniak, wiceminister skarbu. „Strona polska nie dostrzegała i nie dostrzega uzasadnienia ekonomicznego dla tej inwestycji” — napisał Rafał Baniak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu