Pierwszy zysk bez agentów

Tomasz Brzeziński
opublikowano: 2006-11-30 00:00

Link4 Towarzystwo Ubezpieczeń, oferujące polisy wyłącznie przez telefon i internet, przekroczyło próg rentowności.

Link4 TU jest pierwszym ubezpieczycielem, który na naszym rynku zaproponował kupno polis wyłącznie w systemie direct, czyli za pośrednictwem call center i internetu. Firma dostała licencję cztery lata temu. Ze sprzedażą polis komunikacyjnych ruszyła w połowie stycznia 2003 r. I choć na początku konkurencja niezbyt wierzyła w powodzenie takiego modelu biznesu, Link4 TU konsekwentnie zmierzało ku osiągnięciu progu rentowności. W I kwartale 2005 r. towarzystwo osiągnęło dodatnie przepływy z działalności operacyjnej. Pod koniec lipca tego roku wypracowało pierwszy zysk netto. W trzecim kwartale miało 0,38 mln zł na plusie.

— Osiągnięcie pierwszego zysku netto oraz zdobycie 1,5 proc. rynku ubezpieczeń komunikacyjnych w tak krótkim czasie potwierdza, że ubezpieczenia direct spotkały się z pozytywnym przyjęciem — mówi Zofia Dzik, prezes Link4 TU.

Osiągnięcie progu rentowności tradycyjnym ubezpieczycielom, sprzedającym polisy za pośrednictwem sieci agentów, zajmuje około siedmiu lat. Link4 TU osiągnęło cel dwa razy szybciej. Jak to możliwe? Przewagą scentralizowanego modelu direct jest możliwość kontroli procesów likwidacji szkód, głębszej selekcji rodzajów ryzyka i tym samym lepszego dostosowania ceny. W tradycyjnym modelu z konieczności jest ona uśredniona.

Link4 TU dzięki dużym nakładom na reklamę udaje się zwiększać sprzedaż. Po trzech kwartałach miało już 129 mln zł przypisu składki, o 39,5 proc. więcej niż rok wcześniej (można szacować, że w całym roku zbierze 160-170 mln zł). Mimo spadku udziału kosztów w przypisie składki, spółka nadal traci na działalności operacyjnej (strata techniczna zmniejszyła się z minus 20,36 mln zł do minus 5,97 mln zł). Nie udało się jej zasypać przychodami z lokat, dlatego na koniec września była 1,75 mln zł pod kreską.

Zofia Dzik zapewnia, że zarząd dołoży starań, aby cały rok spółka zamknęła na plusie.