Pies Baskervillów na warszawskim parkiecie

Jarosław Jędrzyński, analityk rynku nieruchomości portalu RynekPierwotny.com
17-05-2013, 14:29

Jedna z bardziej oryginalnych teorii analizy technicznej zdaje się jednoznacznie sugerować, że obserwowane obecnie na warszawskiej giełdzie wzrosty to już nie jest wyłącznie kwestia korekty spadków, czy też chwilowy powrót dodatniej korelacji z głównymi parkietami globu.

Najciekawsza sytuacja dotyczy indeksu spółek średnich, a więc bardzo wiarygodnych w kwestii oceny jakości koniunktury na GPW. Tzw. „sygnał Psa Baskerville’ów”  na wykresie MWig40 dobitnie nakazuje liczyć się z tym, że mamy do czynienia z narodzinami nowego, bardzo silnego trendu wzrostowego. Jest on związany z wyraźnie zarysowaną w ostatnich miesiącach „głową z ramionami” (RGR), formacją cenową zwiastującą jednoznacznie koniec rocznego trendu wzrostowego na „misiach”.

Prawidłowość figury RGR w końcu kwietnia potwierdziło wybicie dołem zapowiadające spadki indeksu „średniaków” do poziomu min. 2400 punktów.  Zniżka odwróciła się jednak znacznie wcześniej (2450), co wskazywało na chwilową korektę w ramach ruchu powrotnego do linii szyi. Tymczasem to co wyglądało na ów krótki ruch powrotny okazało się początkiem kolejnej dynamicznej fali wzrostowej, która wyniosła MWig40 nie tylko ponad linię szyi, ale ostatnio także ponad poziom głowy w okolicach 2720 punktów. Co to może oznaczać?


Zanegowana formacja głowy z ramionami na wykresie mWIG40. Źródło: RynekPierwotny.com.

Oznacza to właśnie wystąpienie sygnału Psa Baskerville’ów. Staje się on faktem właśnie w sytuacji, gdy wiarygodna formacja cenowa nie prowadzi do oczekiwanej, a przede wszystkim zgodnej z teorią zmiany koniunktury, a kursy zaczynają poruszać się w przeciwnym kierunku. Formacja RGR jednoznacznie wskazuje, że trend wzrostowy jest już zakończony. Jeśli jednak ceny nadal rosną, wówczas pojawia się sygnał Psa Baskerville’ów.

Jak nietrudno się domyśleć, nazwa tego sygnału pochodzi z powieści Artura Conan Doyle’a, opowiadającej o śledztwie prowadzonym przez słynnego detektywa – Sherlocka Holmes’a w sprawie morderstwa dokonanego w wiejskiej posiadłości. Rozwiązanie zagadki nasunął detektywowi fakt braku odgłosów szczekania przez psa w momencie popełniania zbrodni. Oznaczało to, że zwierzak znał sprawcę, którym mógł być tylko jeden z członków rodziny. A zatem dla Sherlocka sygnałem był brak szczekania, a wiec brak oczekiwanej reakcji.

Podobnie sprawa ma się z rynkiem, który w pewnych okolicznościach nie chce „szczekać” w reakcji na absolutnie prawidłowy znak, który owe „szczekanie” powinien wywołać, dając swoim uczestnikom sygnał Psa Baskerville’ów. Może to być z dużym prawdopodobieństwem zwiastun fundamentalnych zmian, jakie zaszły w strukturze rynku, a w związku z tym wiarygodna wskazówka przyłączenia się do nowego, silnego i długoterminowego trendu.

Zanegowanie figury RGR w historii rynków kapitałowych faktycznie wielokroć prowadziło do bardzo silnych wzrostów. Najlepszym przykładem jest podobny sygnał, jaki wystąpił na S&P500 w lipcu 2009 roku przy wartości głównego indeksu NYSE w okolicach 950 punktów. Teoria nakazuje w takich okolicznościach (wzrost powyżej punktu głowy –G) zamknięcie krótkich pozycji oraz zajęcie długich. Zlecenia zabezpieczające (stop loss) należy umieścić nieco poniżej wartości szczytu głowy.

Tyle mówi jedna z ciekawszych teorii analizy technicznej. O tym, czy faktycznie na rodzimym parkiecie giełdowym zagościł Pies Baskerville’ów, a ściślej sygnał nazwany jego imieniem, dowiemy się zapewne za jakiś czas.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Jędrzyński, analityk rynku nieruchomości portalu RynekPierwotny.com

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Pies Baskervillów na warszawskim parkiecie