PAP: Mirosław Pietrewicz, zasiadający w Radzie Polityki Pieniężnej od stycznia tego roku, wstrzymał się od oceny kształtu reformy wydatkowej państwa przyjętej we wtorek przez rząd mówiąc, że zbiorowej oceny dokona cała RPP.
"Uważam, że członkowie RPP nie powinni komentować decyzji podejmowanych przez rząd (...) Będziemy oceniać, ale będzie to decyzja zbiorowa, która będzie wypadkową opinii poszczególnych członków Rady" - powiedział PAP Pietrewicz.
"Muszą w takim samym stopniu być brane pod uwagę perspektywy dynamiki wzrostu, w tym inwestycji już na początku bieżącego roku" - dodał.
Plan racjonalizacji wydatków społecznych w wersji przyjętej przez rząd zakłada, że w tym roku oszczędności z tytuły obniżenia wydatków na cele społeczne będą o blisko 1 mld zł mniejsze od pierwotnego planu.
W 2004 roku mają wynieść one 834,1 mln zł wobec 2,1 mld zł planowanych wcześniej. Natomiast w 2005 roku osiągną poziom prawie 7 mld zł, w 2006 - 11,4 mld zł, zaś w 2007 roku - 10,2 mld zł.
Pietrewicz powiedział także, że Rada w nowym składzie na najbliższym posiedzeniu 24-25 lutego omówi plan oszczędnościowy w takim zakresie, w jakim będzie on rzutować na politykę monetarną.
"Na następnym posiedzeniu, niewątpliwie, zajmiemy się w takim stopniu oceną planu Hausnera, w jakim stopniu wpłynie on na podejmowanie decyzji odnośnie stóp procentowych" - powiedział.
Nowy członek RPP na pytanie, czy będą przesłanki płynące ze strony inflacji, żeby luzować politykę pieniężną powiedział: "Przesłanki płynące z tej strony nie będą zachęcały do obniżek stóp procentowych, ale nie powinny być również zasadniczą przeszkodą".
Pietrewicz nie widzi potrzeby rewizji celu inflacyjnego ustalonego po 2003 roku na poziomie 2,5 proc., z dopuszczalnym jednoprocentowym zakresem wahań w obie strony.
"Osobiście, nie zakładam tego, ale to kwestia całej Rady" - powiedział Pietrewicz.
Po raz ostatni RPP cięła stopy w czerwcu 2003 roku o 25 punktów bazowych. Rynek jest podzielony w ocenie dalszych posunięć RPP. Większość ekonomistów uważa, że w tym roku dojdzie do redukcji stóp maksymalnie o 75 pb., ale są i tacy, którzy utrzymują, że stopy pozostaną bez zmian oraz najmniej liczni prognozujący ich wzrost.