Oba zespoły spotkały się już w tej sprawie z innymi wielkimi wytwórniami – twierdzi agencja.
Guy Hands, którego fundusz Terra Firma Capital Partners kupił EMI za 4 mld GBP na fali hossy akwizycyjnej w 2007 r., ma niewiele czasu na reakcję. Musi do czerwca przekonać swoich inwestorów do zastrzyku kapitałowego dla fonograficznej firmy. Bez kroplówki EMI może skończyć w rękach kredytodawcy - Citigroup, a w konsekwencji w objęciach któregoś z rywali – twierdzą analitycy.
- W taki sposób załamuje się firma – mówi Claire Enders, była menedżerka EMI obecnie kierująca Enders Analysis, londyńską firmą badającą rynek rozrywki.
Jej zdaniem rywale - Universal Music Group, Sony Music Entertainment i Warner Music Group – już smalą cholewki do czołowych artystów EMI: takich jak Lily Allen i Katy Perry.
Jakby tego było mało, Guy Hands pozywa Citigroup, twierdząc że bank wkręcił Terra Firma w zakup EMI w 2007.
W samej wytwórni gęstnieje atmosfera. Elio Leoni-Sceti, CEO EMI, napisał w liście do Handsa, że nastroje są fatalne, a artyści pytają, czy maja zostać. Ich wątpliwości wzbudził raport Citi o słabych perspektywach legendarnej wytwórni. Leoni-Sceti zapewne trudno prowadzić takie rozmowy. Dostał nominację od Handsa w lipcu 2008, mimo że żadnego doświadczenia w tej branży nie posiadał...
[Bloomberg, kak]
