Pioneer będzie myślał globalnie

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2011-07-04 00:00

Obcokrajowiec objął stery w dziale zarządzania giganta, któremu od lat wiedzie się słabo. I zaczyna inwestować poza Polską.

W ciągu roku WIG wzrośnie o 15 proc. – mówi nowy szef zarządzania największego TFI

Obcokrajowiec objął stery w dziale zarządzania giganta, któremu od lat wiedzie się słabo. I zaczyna inwestować poza Polską.

Najstarszy, największy, najbardziej znany — o Pioneer Pekao TFI można powiedzieć wiele "naj", ale na pewno nie to, że najlepiej inwestuje. Od lat jego fundusze mają wyniki co najwyżej przeciętne. Krótki zryw nastąpił, gdy ówczesny prezes Zbigniew Jagiełło wstrząsnął działem zarządzania, szefem mianując Ryszarda Trepczyńskiego, a stery inwestowania w akcje oddając w ręce Sebastiana Bogusławskiego. Pary nie starczyło na długo, w 2011 r. fundusze Pioneer znów nie błyszczą. Pierwszy ze wspomnianej trójki jest prezesem PKO BP, drugi członkiem zarządu PZU, a trzecie od kilku tygodni ma nowego szefa. Receptą na słabe wyniki ma być Peter Bodis, zarządzający ściągnięty z Wiednia, który przez lata zarządzał funduszami w grupie Unicredit. Czy to początek wielkiej przebudowy największego TFI w Polsce?

— W Pioneer Pekao nie trzeba robić rewolucji, zespół jest dobry, nie wymaga zmian. Swoją rolę widzę jako wzmocnienie zarządzania aktywami na poziomie top down czy analizie globalnych wydarzeń — tego, co się dzieje w USA, Azji i wyciągnięciu wniosków, jak to wpłynie na polski rynek. Ten aspekt zarządzania będzie w najbliższym czasie bardzo istotny, bo wyniki w Polsce coraz mocniej zależą od globalnych wydarzeń, tego co się stało na rynku chińskim czy amerykańskim. Metoda zarządzania top down, czyli selekcja spółek, ma w obecnej fazie mniejsze znaczenie — mówi Peter Bodis, szef działu zarządzania Pioneer Pekao TFI.

Wyjście z Warszawy

To globalne spojrzenie ma być widoczne w portfelach funduszy.

— Dotychczas Pioneer mało inwestował poza Polską, teraz chcemy poszerzyć spektrum inwestycyjne i poszukać ciekawych spółek w regionie Europy Środkowej i Wschodniej. Kilka mamy już namierzonych — mówi Peter Bodis.

Konkurenci nominację obcokrajowca na szefa działu zarządzania przyjęli ze złośliwym uśmiechem. Ich zdaniem osoba, która nie zna GPW z bliska, nie ma szans na sukces. Peter Bodis jednak nie jest nowicjuszem na GPW, od lat z sukcesem zarządzał funduszami Europy Wschodniej. I wie, czego chce.

— Będziemy otwarcie komunikowali strategię i pogląd na rynek, bo wtedy klienci będą nam ufali. Oczywiście możemy się mylić, ale lepiej mieć strategię, niż tylko kupować i sprzedawać. Moim celem jest, by wyniki były stałe, powtarzalnie powyżej średniej, a nie bycie w czołówce w krótkim terminie. Zależy nam na powtarzaniu wyniku powyżej średniej w długim okresie, bo tego oczekują nasi klienci. W tym roku nasze fundusze akcyjne odstają od rynku, ale nie można zapominać, o tym, że są bardzo duże, co utrudnia szybkie reagowanie na zmiany na rynku, które w tym roku były dynamiczne i trudne do przewidzenia, np. tsunami w Japonii czy wzrost ceny ropy. Nasze mniejsze fundusze radzą sobie bardzo dobrze. Nasza strategia zakłada w miarę pozytywny scenariusz na rynkach i mimo wysokiej zmienności w krótkim terminie będzie trzymać się zamierzonych planów. — mówi Peter Bodis.

Będą zyski

Jego zdaniem "najsmaczniejsza" faza cyklu już minęła i klienci nie powinni liczyć na zyski zbliżone do tych z 2009 r. Ale na akcjach wciąż będzie można nieźle zarobić.

— Wskaźnik cena/zysk dla GPW wynosi około 10, co jest poziomem bliskim historycznym minimom. Zyski spółek rosną, a indeksy nie, więc wyceny stają się coraz bardziej atrakcyjne. Wpływ na to ma wciąż obowiązująca globalna niepewność na rynkach, która sprawia, że inwestorzy są ostrożni. Ten brak korelacji nie może trwać długo, dlatego, jak wspomniałem, oczekujemy poprawy sytuacji w drugiej połowie tego roku. W najbliższym roku spodziewamy się wzrostu zysków o 10 proc., a co za tym idzie — wzrostu wycen rynkowych. To może oznaczać, że WIG może wzrosnąć o 15 proc. w ciągu 12 miesięcy — mówi Peter Bodis.

Najbliższe tygodnie mogą być dla rynków kluczowe.

— Negatywnie działające wskaźniki mogą się odwrócić. Inflacja w kluczowych gospodarkach na świecie, w USA i Chinach, czy nawet w Polsce jest blisko maksimum. Niedługo zacznie spadać, co pozwoli na mniej restrykcyjną politykę monetarną, na co rynek akcji zareaguje pozytywnie. W Japonii produkcja spadała, ale startuje odbudowa po trzęsieniu ziemi, co pozytywnie wpłynie na produkcję przemysłową. Spadek w Japonii odbił się też m.in. na przemyśle motoryzacyjnym w USA. Spowolnienie w ostatnim czasie zbliża się do końca, globalny wzrost gospodarczy przyspieszy w drugiej połowie roku. Ceny żywności, które mocno rosły, zaczną spadać lub choćby ustabilizują się — mówi Peter Bodis.

okiem eksperta

To może się udać

Tomasz Publicewicz, analityk Analiz Online

To, czy obcokrajowiec może być dobrym szefem działu zarządzania, zależy od tego, jaką rolę ma do odegrania. Jeśli ma ułożyć proces zarządzania i być strategiem, to może się udać. Taki model sprawdził się w ING TFI. Jednak jeśli miałby kreować decyzje inwestycyjne, to może być problem, najczęściej kończy się to tak wtedy, jak gdy funduszami akcji Europy Wschodniej zarządza osoba z Londynu, czyli słabo. Znajomość osób i niuansów rynku jest jednak bardzo ważna.

Teza o tym, że większy wpływ niż selekcja spółek mają czynniki globalne, jest zbytnim uproszczeniem. Sprawdza się głównie w przypadku dużych spółek. Na takim samym rynku jeden zarabia 10 proc., a drugi 20 proc., właśnie dzięki selekcji. Pioneer od lat ma ten sam problem — jego zarządzający trafnie prognozują sytuację na rynku, ale nie potrafią tego przełożyć na wyniki funduszy, więc zawodzi egzekucja.