Piraci gorsi niż kryzys

Marta Walczak
opublikowano: 11-03-2010, 00:00

Na morzach i oceanach wraca zagrożenie sprzed wieków. Przewoźnicy zmniejszają liczbę transportów w obawie przed… piratami.

Nie tylko sytuacja gospodarcza sprawiła, że mniej towarów przewozimy morzem

Na morzach i oceanach wraca zagrożenie sprzed wieków. Przewoźnicy zmniejszają liczbę transportów w obawie przed… piratami.

Mimo braku alternatywy dla morskiego transportu ładunków masowych i ponadgabarytowych w 2009 r. wyraźnie spadła liczba dóbr przewożonych tą drogą.

— Z szacunków wynika, że w 2009 r. w porównaniu do 2008 r. tylko do lub z Polski mogło przypłynąć o około 20-30 proc. mniej ładunków — mówi Marzena Szczęsna, specjalistka ds. spedycji lotniczej i morskiej w Fiege.

Ataki na oceanie

Oprócz kryzysu na spadek liczby towarów przewożonych morzem wpłynęło też większe zagrożenie ze strony piratów.

— Piraci atakują już nie tylko w Zatoce Adeńskiej, ale także na Oceanie Indyjskim i przy wybrzeżu Somalii, czyli na głównym szlaku żeglugowym z Azji do Europy. W efekcie mniej statków pokonuje Kanał Sueski. Ryzyko jest takie, że niektórzy armatorzy wybierają dłuższy szlak — wokół Afryki — informuje Sławomir Ceregra, menedżer z DSV AirSea.

Ale jednocześnie konieczność redukcji kosztów zmusiła wielu przedsiębiorców do przebudowy łańcucha dostaw. Zrezygnowali z bezpiecznego transportu lotniczego na rzecz przewozów morskich. Kompromisem między krótkim czasem dostawy a niższymi kosztami jest transport intermodalny, w którym wykorzystuje się różne środki transportu.

— Taki przewóz sprawdza się, gdy towary z Azji przybywają statkami do Dubaju, a stamtąd samolotami do Europy. Obronną ręką z kryzysu wyszli spedytorzy, którzy umieli wykorzystać wszystkie możliwe drogi transportu — uważa Sławomir Ceregra.

Spedytorzy wskazują wiele zalet transportu morskiego, ale podkreślają, że nie zastąpi on w pełni tradycyjnych przewozów lądowych lub powietrznych.

— Zaletą przewozów morskich jest np. możliwość dostarczenia nieograniczonej liczby towarów. W porównaniu do transportu samochodowego czy lotniczego spedycja morska pozwala na dość swobodny transport towarów w systemie ,,od drzwi do drzwi" z uwzględnieniem warunków geograficznych i bez dylematów związanych z przekraczaniem wielu granic. Ale z ekonomicznego punktu widzenia, przynajmniej obecnie nie jest opłacalna na krótkich odcinkach. Alternatywą mogą być transkontynentalne transporty kolejowe, np. z Dalekiego czy Bliskiego Wschodu do Europy — twierdzi Marzena Szczęsna.

Polskie porty

W Polsce negatywnie na transport morski wpływa stan naszych portów i infrastruktura drogowa. Paradoksalnie, główne miasta w centrum i na południu Polski są dzisiaj lepiej skomunikowane z portami niemieckimi niż z polskimi. W efekcie polskie firmy często korzystają z usług portu w niemieckim Hamburgu.

Zarząd portu Szczecin-Świnoujście szuka ratunku m.in. w budowie terminalu LNG w Świnoujściu, co przy okazji ma stworzyć warunki do przyjmowania większych promów. W planach jest też remont 9 km najintensywniej eksploatowanych dróg kołowych i 36 km torów kolejowych. W Gdyni w 2010 r. ma się zacząć m.in. rozbudowa infrastruktury portowej do obsługi statków RO-RO, przebudowa kanału portowego, budowa infrastruktury centrum logistycznego, a także zagospodarowanie rejonu nadbrzeża Bułgarskiego. Zarząd gdyńskiego portu do 2012 r. ma wydać na inwestycje 0,5 mld zł. Część kosztów pokryją pieniądze z Unii Europejskiej.

Marta Walczak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Walczak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu