Piraci okradają płatne telewizje

Radosław Omachel
opublikowano: 2000-12-07 00:00

Piraci okradają płatne telewizje

Podrabianie kart do dekoderów telewizji cyfrowych to dobry interes. Platformy stale uatrakcyjniają swoją ofertę, a że opłaty abonamentowe nie są niskie, rośnie liczba chętnych na nielegalny dostęp do kodowanych programów. Na rynku są już karty pozwalające oglądać programy kilku platform cyfrowych, także zagranicznych.

Pirackie dekodery umożliwiające odbieranie sygnału telewizyjnego nadawanego z platform cyfrowych są bolączką stacji w całej Europie. Dochodzi do tego, że w Hiszpanii można kupić nielegalnie wyprodukowane karty odkodowujące sygnał Cyfry+. Rodzimi piraci w niczym nie ustępują tym z Zachodu. Na polskich bazarach można kupić zestawy do odbioru zarówno Cyfry+, jak i Wizji TV. Platformy starają się ograniczyć ten proceder. Wiąże się on bowiem nie tylko z ich stratami finansowymi, ale i utratą wizerunku wśród uczciwych abonentów.

Nielegalni dystrybutorzy zestawów do odbioru telewizyjnego sygnału cyfrowego korzystają najczęściej z oryginalnych tunerów i anten. Dołączają do nich pirackie karty. Niektóre udostępniają więcej programów niż oryginalne odpowiedniki.

Duży popyt

Sprzedaż zestawów Cyfra+ z podrobionymi kartami nie była do tej pory problemem.

— Kupowaliśmy tunery na fikcyjne osoby. Dokupywaliśmy podrobione karty w cenie 80-100 zł i gotowe zestawy sprzedawaliśmy na giełdach i bazarach. W ciągu kilku dni można było sprzedać kilkanaście sztuk. Teraz sytuacja wygląda inaczej, bo Cyfra+ sprzedaje swoje zestawy wraz z montażem — opowiada nasz informator.

Na rynku są także dostępne pirackie karty do odbioru Wizji TV. Na ogół gwarantują dostęp do programów stacji przez trzy lata, ale niektóre mają działać nawet przez siedem lat. Podrobiona karta Wizji TV kosztuje w granicach 200 złotych.

Zdaniem naszego informatora, obejście zabezpieczeń kodowanych kanałów dostępnych w telewizjach kablowych nie stanowi problemu.

— Wystarczy dostęp do skrzynki. W zależności od tego, czy jest to dostęp na stałe czy tylko na rok, opłata wynosi od 80 do 120 złotych. Czasem trzeba też dopłacić za kanał kodowany, np. HBO — dodaje nasz informator.

Ochrona rozpowszechnianego przez telewizje kablowe kanału HBO należy do dystrybutorów. Sama stacja dostarcza im sygnał i nie ma możliwości skutecznego zabezpieczenia przed piratami.

Na kilka sposobów stara się chronić swój sygnał UPC Telewizja Kablowa.

— Przede wszystkim ograniczamy możliwość dostępu fizycznego do skrzynek abonenckich. Prowadzimy także audyt sieci. Co kilka miesięcy sprawdzamy, czy ktoś ją naruszył. Swego czasu stosowaliśmy filtry zabezpieczające, ale nie zawsze spełniały swoje zadanie. Po wprowadzeniu dekoderów poziom bezpieczeństwa znacznie się podniósł — twierdzi Marek Sowa, wiceprezes do spraw korporacyjnych w UPC Polska, firmy będącej właścicielem Wizji TV i UPC Telewizja Kablowa.

Piractwo nie zniknie

Przedstawiciele platform cyfrowych twierdzą, że straty wynikające z piractwa są trudne do oszacowania.

— Zdajemy sobie sprawę, że taki proceder istnieje. Staramy się go jak najbardziej ograniczyć, ale mamy świadomość, że jego całkowite wyeliminowanie jest praktycznie niemożliwe. Ostatnio zastosowaliśmy dla wszystkich narodowych oddziałów naszej firmy nowe zabezpieczenie. Sygnał cyfrowy jest tak skonstruowany, że niszczy nieoryginalne karty w dekoderach. Zgłaszają się do nas abonenci, którzy mimo że mają oryginalny dekoder, stracili obraz. To efekt działania nowego zabezpieczenia. Piracka karta przestaje działać — tłumaczy Phillipe Martin, dyrektor wykonawczy pionu administracyjnego w Cyfrze+.

Przedstawiciele platform utrzymują, że na pirackim procederze cierpi ich wizerunek.

— Tracimy w oczach uczciwych abonentów, którzy czują się w takiej sytuacji pokrzywdzeni — dodaje Phillipe Martin.

Zdaniem Marka Sowy, największym problemem jest polskie prawo.

— Polskie uregulowania prawne nie przystają do rzeczywistości. Wysiłek samych stacji jak i policji okazuje się daremny. Jeśli nawet uda się złapać pirata, to i tak kara jest bardzo łagodna. W rozmowach z Ministerstwem Łączności często poruszamy ten problem. Dlaczego osoba, która bezprawnie ogląda kodowaną telewizję i de facto ją okrada, jest traktowana przez prawo znacznie bardziej wyrozumiale niż osoba włamująca się do sieci telekomunikacyjnej i kradnąca impulsy telefoniczne — mówi Marek Sowa.