Skala piractwa w Polsce spada systematycznie. Mimo to szkody producentów aplikacji wzrosły blisko o 100 mln USD.
Światowe Badanie Piractwa Komputerowego, które na zlecenie Business Software Alliance (BSA) przeprowadziła firma IDC, wykazuje, że w roku 2006 stopa piractwa w Polsce osiągnęła poziom 57 proc. i od 3 lat spada o 1 proc. rocznie.
— To pozytywna tendencja. Gdyby skala piractwa w Polsce spadała szybciej — o 3 proc. — skorzystałaby na tym cała gospodarka — komentuje Bartłomiej Witucki, rzecznik Business Software Alliance w Polsce.
Spadek liczby pirackich kopii oprogramowania to marna pociecha, jeśli wziąć pod uwagę, że znacznie wzrosła wartość nielegalnego oprogramowania — z 388 mln USD w 2005 do 484 mln USD w roku ubiegłym. Najwięcej w Polsce traci Microsoft i producenci programów graficznych.
— Wzrost wartości szkód może wynikać z tego, że głównym kanałem dystrybucji staje się internet. Musimy pamiętać, że peer-to-peer to 60 proc. ogólnego ruchu sieci — dodaje Bartłomiej Witucki.
Korsarska dyrektywa
Mimo rozszerzenia UE o 10 krajów Europy Środkowej i Wschodniej (a więc region, w którym wskaźnik piractwa osiąga poziom 68 proc.), skala zjawiska spadła do 36 proc. Obawy BSA budzi jednak nowa dyrektywa unijna — Criminal Law Directive, dotycząca egzekucji własności intelektualnej.
— Umożliwia ona udostępnianie oprogramowania w internecie, jeśli nie wiąże się to z zyskiem. Stwarza możliwość uniknięcia sankcji tym, którzy udostępniają programy np. w celu zainfekowania komputera osoby pobierającej pliki oprogramowaniem szpiegującym — komentuje Bartłomiej Witucki.
Zbrodnia i kara
Co może wpłynąć na spadek skali zjawiska?
— Oczywiście działania rządów, organizacji pozarządowych i firm. Pomagają też media, informując o spektakularnych zatrzymaniach — twierdzi Bartłomiej Witucki.
W Polsce użytkownicy nielegalnego oprogramowania to często świetnie prosperujące przedsiębiorstwa. Tak było w przypadku dużej firmy outsourcingowej, świadczącej usługi dla operatora telekomunikacyjnego. W listopadzie 2006 r. policja zarekwirowała w jej warszawskiej siedzibie 174 komputery z nielegalnym oprogramowaniem, którego wartość wyceniono na ponad 400 tys. zł. Znany jest przypadek firmy z Rzeszowa, w której policjanci odnaleźli 337 nielegalnych programów na 114 komputerach. Wartość strat producentów oszacowano tam na 376 tys. zł.
— Policjanci z wydziałów zajmujących się ściganiem przestępstw internetowych działają coraz sprawniej. Za piractwo komputerowe grozi do pięciu lat więzienia. Właściciele legalnego oprogramowania mogą wystąpić o odszkodowanie, nawet trzykrotnie większe niż wartość nielegalnych programów — komentuje Witucki.
okiem prawnika
dr Bogdan Fischer
radca prawny, partner w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy
Sankcje mogą być dotkliwe
Podstawy prawnej odpowiedzialności karnej upatruje się w pierwszej kolejności w artykułach stanowiących, że przepisy dotyczące przestępstwa paserstwa stosuje się odpowiednio do programów komputerowych.
Na ich podstawie sąd może wymierzyć karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych dodatkowo zabrania, pod groźbą odpowiedzialności karnej (kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności nawet do 5 lat), kopiowania nielegalnego oprogramowania oraz jego nabywania. Producent oprogramowania może dochodzić również należnego odszkodowania, zarówno w ramach procesu karnego, jak i wytaczając odrębne postępowanie cywilne. W jego ramach może żądać zaniechania naruszenia, wydania uzyskanych korzyści albo zapłacenia nawet w potrójnej wysokości stosownego wynagrodzenia jakie korzystająca nielegalnie z oprogramowania firma powinna była odprowadzać producentowi.
