PiS chce rozproszyć akcjonariat

Jacek Zalewski
opublikowano: 24-04-2006, 00:00

Stratedzy Prawa i Sprawiedliwości usilnie dążą do podporządkowania sobie nie dwóch, lecz trzech mniejszych partii — bo taka jest przecież istota tworzenia koalicji z Samoobroną, PSL i całą LPR. I nie chodzi im tylko o to, że kwadryga ciągnie silniej niż trojka, lecz o sprawność powożenia sejmowym zaprzęgiem.

Klub PiS liczy 156 posłów, zatem w najmniejszej, 236-osobowej spółce z Samoobroną i PSL ma aż 66,1 proc. koalicyjnych akcji, natomiast w wersji maksymalnej, liczącej 268 mandatów, obejmuje już tylko 58,2 proc. akcji. W obu spółkach pozostaje udziałowcem bezwzględnie dominującym, ale ponieważ punktem odniesienia jest liczebność całego Sejmu — PiS zdaje sobie sprawę, że niespójną koalicją łatwiej będzie mu zarządzać przy większym rozproszeniu akcjonariatu. Chodzi o zabezpieczenie, gdy np. któraś z partii nie poprze jakiegoś ważnego projektu ustawy.

Prawidłowe zarządzanie korporacyjne wymaga zagwarantowania interesów akcjonariuszy mniejszościowych i stworzenia pewnej przeciwwagi dla pozycji akcjonariusza dominującego. W instytucję spółki publicznej powinny być wpisane zabezpieczenia przeciwdziałające potencjalnym zagrożeniom, jakie w takiej sytuacji mogą się pojawiać. Właśnie te kwestie w rokowaniach z PiS stawia dosyć zdecydowanie prezes PSL Waldemar Pawlak. Zderza się to jednak z całkowicie innym pojmowaniem zarządzania korporacyjnego przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który uznaje tylko zasadę całkowitej dominacji...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / PiS chce rozproszyć akcjonariat