PiS myli kompetencje z popularnością

BMK, AB, ES, ABT, JP, BT
opublikowano: 20-12-2006, 00:00

Nie w rządzie, lecz w państwowej spółce — tam szuka pracy Kazimierz Marcinkiewicz. I nie zadowoli się byle czym.

Kazimierz Marcinkiewicz nie przyjął propozycji Jarosława Kaczyńskiego. Nie wróci do rządu jako szef jednego z resortów gospodarczych. Chciał jako wicepremier odpowiadać za całość polityki gospodarczej. Ale tę rolę pełni już Zyta Gilowska.

Były premier zapowiedział jednak, że nie zamierza odchodzić z życia publicznego. Według Jarosława Kaczyńskiego jest zainteresowany objęciem „eksponowanego miejsca w sferze gospodarki państwowej”. Sam Kazimierz Marcinkiewicz zapewnił jedynie, że w grę nie wchodzi prezesura NBP.

Zatem co? Możemy tylko spekulować: na rynku najczęściej mówi się o PKN Orlen, choć w „Sygnałach Dnia” premier stwierdził, że nie rozmawiał o tym z poprzednikiem. Są inne możliwości: PKO BP, PGNiG, KGHM, spółki energetyczne, węglowe czy chemiczne.

Jak Kazimierz Marcinkiewicz będzie się czuł w roli prezesa spółki kontrolowanej przez Wojciecha Jasińskiego, ministra skarbu? Po odwołaniu Andrzeja Mikosza, poprzedniego szefa resortu popieranego przez Kazimierza Marcinkiewicza, między ówczesnym premierem a kandydatem na ministra wyraźnie iskrzyło. Kazimierz Marcinkiewicz długo bronił się przed nominowaniem Wojciecha Jasińskiego, a po jego powołaniu ówcześni wiceministrowie skarbu Piotr Rozwadowski i Maciej Heydel, kojarzeni z premierem, odeszli z resortu wyraźnie rozgoryczeni.

Zdaniem Andrzeja Sadowskiego z Centrum im. Adama Smitha, oddelegowanie byłego premiera do którejś ze spółek skarbu państwa świadczy o tym, że rząd pomylił kompetencje z popularnością.

— Spółki te nie mogą być traktowane jako miejsca, gdzie przesuwa się ludzi, dla których zabrakło posad w rządzie. Kompetencje byłego premiera nie zostały ujawnione. Skoro jednak był to tak znakomity premier, to dlaczego został odwołany? — zastanawia się ekspert CAS.

NA CELOWNIKU

Kazimierz Marcinkiewicz mógłby zostać prezesem PKO BP przez... analogię. Byłby drugim premierem na czele zarządu jednego z największych banków polskich po Janie Krzysztofie Bieleckim. PKO BP od września nie ma prezesa. Jego obowiązki pełni Sławomir Skrzypek, któremu brak wymaganego stażu w zarządach banków. Ale czy Kazimierz Marcinkiewicz, który kariery w bankach nie robił, dostałby zgodę Komisji Nadzoru Bankowego? Jan Krzysztof Bielecki miał wykształcenie ekonomiczne i doświadczenie w pracy w EBOR.

Od kilku miesięcy spekulowano, że Kazimierz Marcinkiewicz może objąć stanowisko szefa PKN Orlen. Pytany wczoraj o ten scenariusz były premier odpowiedział, że bardzo ceni dokonania prezesa Chalupca. Pogratulował mu przejęcia litewskiej rafinerii w Możejkach i dał do zrozumienia, że obecny szef Orlenu powinien dalej pracować w spółce. Jak Kazimierz Marcinkiewicz sprawdziłby się w roli szefa koncernu paliwowego? Nie wiadomo. Z wykształcenia jest nauczycielem. Był aktywny także jako działacz oświatowy i publicysta.

Miękkie lądowanie premierowi mogłoby zapewnić PGNiG. W ciągu roku spółka przeżyła już trzykrotną zmianę prezesa. W listopadzie 2005 r. z PGNiG odszedł Marek Kossowski, który wprowadził je na GPW. Bogusław Marzec usunął się, gdy padł na niego cień podejrzeń o nadużycia. W październiku prezesem został Krzysztof Głogowski, szef rady nadzorczej. Trzyma się na uboczu. Kazimierz Marcinkiewicz PGNiG zna. Jako poseł bardzo interesował się losem spółki, ale dał się poznać jako jeden z głównych przeciwników wprowadzenia firmy na GPW.

Skoro Kazimierz Marcinkiewicz chce w nowej pracy mieć duży wpływ na gospodarkę, to idealnym miejscem wydaje się KGHM. Spółką cały czas zarządzały osoby związane z politycznym otoczeniem rządu. Krzysztof Skóra jest prezesem od lutego. Początkowo miał kierować KGHM tylko kilka miesięcy jako delegat rady nadzorczej. Nie wyznaczono nikogo na jego miejsce w radzie, dlatego rynek często spekuluje o zmianach w zarządzie. Prezesura Kazimierza Marcinkiewicza byłaby szokiem dla mocnych związków KGHM, które nie ufają prezesom ze stolicy. Ale to nigdy nie było przeszkodą w zmianach.

Niektórzy widzą miejsce dla Kazimierza Marcinkiewicza w energetyce, której poświęcał dużo uwagi jako premier i szef sejmowej komisji skarbu.

— Wielu politycznych przeciwników ma Paweł Skowroński, prezes BOT. Być może pojawi się pomysł, by zastąpił go Kazimierz Marcinkiewicz — spekuluje przedstawiciel jednej z zagranicznych spółek energetycznych.

Zdaniem innych rozmówców, to za mało eksponowane stanowisko, podobnie jak funkcja prezesa Energetyki Południe — nadal wolna. Najbardziej prestiżowy jest fotel szefa PSE — tworzących czempiona, Polską Grupę Energetyczną. Prezes Jacek Socha wydaje się jednak niezagrożony.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: BMK, AB, ES, ABT, JP, BT

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu