PiS: Nie podejmiemy rozmów o opozycyjnym rządzie

opublikowano: 2004-05-19 18:24

PAP: Rozmowy na temat tworzenia rządu przez opozycję nie mają sensu, skoro rozmawiać chce tak naprawdę tylko PSL - uznały w środę władze PiS i zdecydowały, że partia nie przystąpi do rozmów.

Ludowcy są rozczarowani. Według nich, decyzja PiS oznacza, że ugrupowanie to akceptuje rząd Marka Belki. Wieczorem dojdzie do spotkania liderów PSL i SLD.

W środę Komitet Polityczny PiS zdecydował, że partia nie podejmie żadnych inicjatyw w sprawie utworzenia rządu przez opozycję. Prezes partii Jarosław Kaczyński zapewnił PAP, że PiS nadal uważa, że powołanie rządu przejściowego na trzy miesiące, byłoby najbardziej racjonalnym rozwiązaniem, ale jest niewykonalne.

"Skoro inni publicznie ogłaszają deklaracje, że nie przystąpią do rozmów na ten temat, to przecież my sami z sobą nie będziemy rozmawiać. Z PSL mamy 80 głosów, więc te rozmowy nie mają kompletnie żadnego sensu" - dodał Kaczyński.

"Zrobimy wszystko, żeby nie przeszedł rząd Marka Belki. Zwrócimy się do 231 posłów, którzy głosowali za rozwiązaniem Sejmu, żeby zagłosowali przeciwko rządowi" - zadeklarował.

Kaczyński uznał, że ugrupowania opozycyjne, które już na wstępie odrzuciły chęć rozmów o opozycyjnym rządzie biorą na siebie odpowiedzialność za to, że zwiększają radykalnie prawdopodobieństwo powołania rządu Belki.

Pytany przed PAP, czy ma na myśli Platformę Obywatelską, której szef Donald Tusk wielokrotnie mówił, że powstanie takiego porozumienia opozycji, które mogłoby wyłonić rząd przejściowy, przekracza jego wyobraźnię, Kaczyński odpowiedział:

"To już pani mówi. Ja tylko stwierdzam, że to wynika z najprostszej analizy".

Tymczasem szef ludowców Janusz Wojciechowski uważa, że środowa decyzja władz PiS oznacza w praktyce, że ugrupowanie to akceptuje rząd Belki i prawdopodobne staje się, że teraz w Sejmie powstanie większość, która w ponownym głosowaniu udzieli wotum zaufania jego gabinetowi.

Szef PSL przyznał, że liczył, iż PiS wpłynie na Platformę Obywatelską i uda się razem stworzyć jakiś układ rządowy, ale "Platforma nie dała odzewu na to zaproszenie".

W związku z decyzją władz PiS, ludowcy mają teraz różne pomysły, jak ich partia powinna się zachować: pozostać w opozycji, zgodzić się na koalicję z SLD, ale tylko przy premierze z PSL, czy też współpracować z Sojuszem bez tego personalnego warunku.

Wiceprezes partii Zdzisław Podkański uważa, że PSL nie powinno wchodzić w żaden układ rządowy z SLD. Jak podkreślił, Sojusz już dwukrotnie nie dotrzymał zobowiązań programowych i dla PSL nie jest wiarygodnym partnerem.

W opinii szefa klubu PSL Zbigniewa Kuźmiuka, rezultat rozmów z SLD jest do przewidzenia, gdyż Stronnictwo nie zamierza poprzeć Belki. Przewodniczący SLD Krzysztof Janik powiedział w środę, że wieczorne rozmowy będą poświęcone przekonywaniu PSL do poparcia tego rządu.

Z kolei wiceszef SLD, marszałek Sejmu Józef Oleksy uważa, że środowe spotkanie z PSL "to dalszy ciąg rozmów, które już miały miejsce".

"Jest obopólna chęć odbycia rozmowy w gronie kierownictw, bo czas leci i trzeba mieć jasność każdego, co do stanowiska drugiego partnera" - dodał. Jego zdaniem, środowe rozmowy będą ważne.

Prezydent Aleksander Kwaśniewski powtórzył w Poznaniu, że jego kandydatem na premiera niezmiennie jest Belka. Zapowiedział też, że od czwartku będzie prowadził konsultacje polityczne w tej sprawie.

ada/ lop/par/