Inwestorzy, którzy poważnie podeszli do przedwyborczych obietnic Prawa i Sprawiedliwości (PiS), będą zawiedzeni. W siną dal odpłynął wczoraj jeden z flagowych projektów partii, która od ponad dwóch tygodni rządzi w Polsce samodzielnie. Chodzi o projekt zawieszenia podatku od kopalin, dotykającego wyłącznie koncern miedziowy KGHM. — Wpływy z podatku od kopalin będą zapisane w przyszłorocznym budżecie — poinformowała „Puls Biznesu” Wiesława Dróżdż, rzecznik prasowy ministra finansów.

Szałamacha nie dał parafki
Można to uznać za zaskoczenie, bo obietnice PiS były dużego kalibru. Zniesienie podatku od wydobycia niektórych kopalin obiecywała przed wyborami premier Beata Szydło.
— Jeżeli będziemy tworzyli rząd, to zlikwidujemy ten niesprawiedliwy dla KGHM, podatek i zrobimy wszystko, by KGHM rozwijała, a wszystkie pieniądze, które wypracuje, inwestowała w rozwój firmy — deklarowała wiceprezes PiS w październiku, w czasie wizyty w Lubinie, gdzie mieści się centrala KGHM. PiS złożyło nawet gotowy projekt ustawy, zawieszający ten podatek na 10 lat, od 2016 r. do 2026 r. Pod projektem podpis złożyło 134 posłów PiS, a wśród nich — Beata Szydło.
Co ciekawe, na liście posłów popierających projekt brakuje parafki Pawła Szałamachy, obecnego ministra finansów, odpowiedzialnego za cały system podatkowy. Obejmując stanowisko deklarował, że za „sztandarowe zobowiązanie wobec wyborców” uważa kwestię wprowadzenia dodatków 500 zł na dziecko. Najwyraźniej uwolnienie KGHM od podatku przegrało z polityką prorodzinną. Nie na zawsze.
— Będziemy chcieli przeanalizować w przyszłym roku funkcjonowanie podatku, aby w większym stopniu reagował na zmiany ceny surowców na światowych rynkach. Do dyskusji jest też wpisanie do niego zachęt związanych np. z poszukiwaniem miedzi czy nakładami inwestycyjnymi. Pewnych modyfikacji dzisiejszego mechanizmu nie można wykluczyć — zapewnia nasze źródło w resorcie finansów.
Związki zawiedzione
Analitycy finansowi, monitorujący na co dzień giełdowy KGHM, nie są zaskoczeni odejściem rządu od przedwyborczej obietnicy. — Zawieszenie czy zniesienie tego podatku już w 2016 r. od początku było mało realne — uważa Paweł Puchalski, szef działu analiz w Domu Maklerskim BZ WBK. Giełdowi gracze podchodzili jednak do politycznych deklaracji z większą ufnością — wystarczy spojrzeć na gwałtowne wahania kursu KGHM w ostatnich miesiącach. Wartość koncernu, zależąca zwykle przede wszystkim od globalnych notowań miedzi, skakała w rytm wypowiedzi polityków PiS. Skoki kursu nie dziwią, bo chodziło przecież o miliardy złotych. Szacunki wskazują, że w całym 2015 r. KGHM przekaże fiskusowi,z tytułu podatku od kopalin, ok. 1,5 mld zł (po trzech kwartałach to 1,13 mld zł). W przyszłym roku może to być ok. 1,1 mld zł. Uwolnienie spółki od takiego ciężaru byłoby odczuwalne. Za zdjęciem tego ciężaru z KGHM opowiadały się również związki zawodowe działające w KGHM. Są zawiedzione. — Była przecież konferencja prasowa, sztab PiS pokazywał gotowy projekt ustawy, wszystko było jasne i oczywiste — zauważa Józef Czyczerski, szef miedziowej Solidarności, popierającej przed wyborami PiS. Ma jednak nadzieję, że rząd do projektu jeszcze wróci. — Nie wierzę, że były to puste słowa. Jeśli tak, to PiS powinno mieć świadomość, że nie tylko oszukało wyborców, ale też przyłożyło rękę do zniszczenia przemysłu miedziowego — podkreśla Józef Czyczerski.
Miliard ma znaczenie
KGHM to wprawdzie gigant, z 14,7 mld zł kapitalizacji i 20 mld zł rocznych przychodów (w 2014 r.), ale dodatkowy miliard w kasie ma dla niego znaczenie. Koncern produkuje miedź i sprzedaje ją na rynkach globalnych, nie mając większego wpływu na cenę surowca. A ta od wielu miesięcy jest niska i utrzymuje się w okolicach 5 tys. USD za tonę. Dla porównania — w 2011 r. surowiec szczytował w okolicach 8000 tys. USD za tonę. Wtedy też KGHM zarobił na czysto rekordowe 11 mld zł, choć z uwzględnieniem sprzedaży akcji Polkomtela (pakiet KGHM poszedł za 3,6 mld zł). W tym roku, po trzech kwartałach, KGHM ma 1,68 mld zł zysku netto.