Przyjęta w piątek przez Sejm ustawa zdrowotna nie daje szans na naprawę polskiej służby zdrowia - uważają posłowie Prawa i Sprawiedliwości.
"Czy jest jakaś nadzieja dla polskich szpitali, pracowników, pacjentów? Nie sądzę, mogą tylko poczuć taki niewielki spokój, że nie zastaną 1 stycznia wszystkich szpitali i przychodni
zamkniętych z karteczką: albo płacisz, albo idziesz do domu" - powiedział po uchwaleniu ustawy Bolesław Piecha z PiS w rozmowie z dziennikarzami. Podkreślił, że ustawa nie naprawia nadzoru nad pieniędzmi i nie rozwiązuje problemu zadłużenia służby zdrowia.
Szef klubu PiS Ludwik Dorn powiedział PAP, że ustawa zdrowotna zawiera elementy skandaliczne. Wymienił m.in sprawę refundacji środków antykoncepcyjnych "w sytuacji kiedy brak pieniędzy na onkologię i tysiące innych rzeczy". "To jest ustawa, która nic nie zmienia na lepsze poza tym, że zapewni możliwość kontraktowania usług i że ludzie od 1 stycznia będą mogli się leczyć" - podkreślił.
Dorn poinformował, że w głosowaniu PiS wstrzymał się od głosu. "Nie bierzemy za tę ustawę żadnej politycznej odpowiedzialności. Ci, którzy byli przeciw tej ustawie i przeciw obecnemu stanowi rzeczy, po prostu byli w przymusie" - ocenił.
Szef klubu PiS opowiedział się z kolei za pozbawieniem przywilejów VIP-ów w opiece zdrowotnej. Jak jednak dodał, jeśli chodzi o najważniejsze osoby w państwie, jakieś rozwiązania w opiece zdrowotnej trzeba znaleźć, "bo nie może być tak, że Rada Ministrów będzie czekać, bo premier poszedł się zapisać do kolejki do lekarza".
"Ani żaden cud, ani miód" - ocenił ustawę Tadeusz Cymański (PiS). "Najważniejsze, że jest zrobiona. (...) A więc jest to mały, drobny, dobry sygnał dla milionów pacjentów" - uznał.
"Kilka osiągnięć jest - zaznaczył poseł PiS. Jest próba przynajmniej okiełznania uznaniowości, jeśli chodzi o kolejki. Wiele zapisów precyzyjnych, kto i jak ma kontrolować listę kolejek. To nie wyeliminuje korupcji, ale może ją znacząco ograniczyć - to jest dobry sygnał" - wyliczał.
Cymański podkreślił, że uchwalenie ustawy nie przyniesie pacjentom żadnej zasadniczej zmiany, "żadnej wiosny". "Niedofinansowanie polskiej służby zdrowia pozostaje, zabrakło ostrych działań na styku prywatnej i państwowej służby zdrowia" - zaznaczył.
"1 stycznia pacjent zastanie te same gabinety, te samie szpitale, żadnych lepszych super leków, żadnych szybszych przyjęć. I myślę, że nikt nie oczekiwał rewolucji, bo jak można zrobić rewolucję, bez wielkich zasadniczych zmian organizacyjnych i bez dodatkowych pieniędzy?" - powiedział poseł PiS.
W głosowaniu nad ustawą zdrowotną 36 posłów PiS wstrzymało się od głosu. Sześciu było przeciwnych - w tym m.in. Bolesław Piecha. Tylko jeden poseł PiS ustawę poparł, był to Zbigniew Ziobro.